Dysleksja, dysortografia, dysgrafia, dyskalkulia

Takie zjawiska jak dysleksja, dysortografia, dysgrafia czy dyskalkulia, bywają często niezrozumiane i błędnie interpretowane jako wynik lenistwa lub braku staranności. Tymczasem są to realne trudności, wynikające z neuroatypowości, a z którymi codziennie zmagają się tysiące ludzi. Choć zdarzają się przypadki nadużywania diagnoz w celu uniknięcia negatywnych konsekwencji szkolnych porażek, warto pamiętać, że te zaburzenia wynikają z odmienności w funkcjonowaniu mózgu, a nie z charakteru osoby. Dlatego tak ważne jest zrozumienie ich natury i wyzwań, jakie niosą ze sobą.

Zaburzenia tego typu objawiają się na różne sposoby. Dysleksja utrudnia płynne czytanie, dysortografia prowadzi do błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad, dysgrafia wpływa na nieczytelność pisma, a dyskalkulia utrudnia rozwiązywanie nawet prostych problemów matematycznych. Na dalszym etapie życia, w środowisku akademickim czy zawodowym, trudności te mogą objawiać się problemami z przetwarzaniem tekstów, rozumieniem informacji czy komunikacją pisemną. Towarzyszą im dodatkowe wyzwania, takie jak problemy z koncentracją, zapamiętywaniem czy radzeniem sobie z presją informacji, co niejednokrotnie negatywnie wpływa na samoocenę i pewność siebie tych osób.

Mimo trudności, osoby z zaburzeniami dyslektycznymi mają także unikalne mocne strony. Dzięki myśleniu lateralnemu potrafią podchodzić do problemów w sposób nieszablonowy, łącząc kreatywność z umiejętnością myślenia obrazami. Te cechy sprawiają, że mogą odnosić sukcesy w takich dziedzinach jak projektowanie, grafika czy tworzenie innowacyjnych rozwiązań. Kluczem do pełnego wykorzystania ich potencjału jest zrozumienie, wsparcie i stworzenie środowiska sprzyjającego ich rozwojowi.

Image by expresswriters from Pixabay

Fot. expresswriters / Pixabay

W odpowiedzi na samokrytykę

Fot.  kp yamu Jayanath / Pixabay

Obwiniamy się o porażki. Mamy do siebie pretensje o zaniechania w naszym życiu lub przeciwnie – wciąż wyrzucamy sobie, że podjęliśmy się działań, których nie trzeba było podejmować. Ganimy się za to, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Krytykujemy się za opieszałość, nierealizowanie planów, za spędzanie życia nie tak, jakbyśmy tego chcieli. Codziennie upominamy siebie o większą samodyscyplinę, o lepsze wykorzystanie wolnego czasu, a każdego poranka rugamy siebie za to, że tego czasu nie wykorzystaliśmy dobrze.

Współczesne badania wskazują, że współczucie wobec samego siebie może być dobrą odpowiedzią na wszechobecną samokrytykę. Na troskę o siebie składają się trzy składniki.

Pierwszym jest bycie życzliwym i opiekuńczym wobec samego siebie w sytuacjach, kiedy konfrontujemy się z bólem czy porażką.

Drugim składnikiem jest postrzeganie naszych doświadczeń z szerszego punktu widzenia – z perspektywy bycia po prostu człowiekiem. A więc nie chodzi o izolowanie tego, co przeżywamy poprzez myślenie, że tylko my tego doświadczamy, lecz o zrozumienie, że wiele doświadczeń dzielimy z milionami ludzi na całym świecie.

Trzecim elementem jest uważność (mindfulness), czyli widzenie rzeczy i problemów takimi, jakim one są, bez ignorowania i bez wyolbrzymiania ich. Sprowadza się ona do zauważania bolesnych myśli i emocji bez nadmiernego utożsamiania się z nimi oraz bez konieczności ich tłumienia. Dzięki postawie uważności jesteśmy w stanie pozwolić sobie na doświadczanie nieprzyjemnych emocji i stanów. Nie odwracamy się od bólu, lecz zwracamy się ku niemu i go obejmujemy


Tekst pochodzi z artykułu W stronę życzliwości.

Czym jest sukces?

Fot. Cezary Piwowarski / Polskie Radio

Sukces doczekał się wielu definicji. Dla jednych związany jest z życiem prywatnym, dla innych – z zawodowym. Jeśli się przyjrzymy to zauważymy, że różne pokolenia też definiują go inaczej. Miałem przyjemność gościć w Czwórce z bliska przyglądać się sukcesowi podczas „Otwartego studia Czwórki”.

Rozmawialiśmy o tym „Czym jest sukces?”. Czy jest nam do czegoś potrzebny? Jak rozumieją go różne pokolenia? Czy pokolenie Z definiuje go tak samo jak millenialsi? W czym się mierzy sukces? Czy umiemy się cieszyć z własnego i cudzego sukcesu? Czy sukces rewiduje znajomości?

Poza mną gośćmi spotkania byli: Katarzyna Krzywicka-Zdunek, Marta Zawiślińska, Paweł Urzenitzok, Michał Kuryłek, Natalia Mikulska, Nikola Wiktoria Soboń, Marta Gajda, stypendystki Fundacji Edukacyjnej Przedsiębiorczości oraz licealiści i studenci. Spotkanie poprowadził Jakub Jamrozek.

Spotkanie w całości można obejrzeć TUTAJ.

Pop psychologia to nie psychologia – cz. 3

I to kolejna odsłona cyklu „pop psychologia to nie psychologia”, w którym rozprawiam się z obiegowymi nieporozumieniami, co do terminów psychologicznych i sposób patrzenia na nie. I jak w poprzednich postach celowo nie podaję pop psychologicznych stwierdzenia, a jedynie odpowiedzi na nie.

  • Myślenie pozytywne, w takim samym stopniu jak myślenie negatywne, jest zniekształceniem poznawczym.
  • Rozwój to nie tylko wychodzenie poza strefę komfortu. Polega on zarówno na odkrywaniu nowego, jak i na pielęgnowaniu tego, co już znane.
  • Zdrowie psychiczne nie oznacza tego, że jesteśmy cały czas szczęśliwi. Zdrowie psychiczne to przeżywanie również smutku, bezsilności, lęku czy złości.
  • Nie wszystkie zaburzenia psychiczne wynikają z traumy. Na wiele z nich składają się czynniki genetyczne, neurobiologiczne, sytuacyjne czy mechanizmy uczenia się.

Link do pierwszej części cyklu TUTAJ. Link do drugiej części TUTAJ.

Image by NoName_13 from Pixabay

Fot. NoName_13 / Pixabay

Najpierw terapia, a potem rozwód?

Terapia coraz częściej towarzyszy nam w codziennym życiu, służąc poprawie relacji, zarówno tych z samym sobą, jak i w związkach. Istnieje jednak takie przekonanie, że udział w terapii równa się rychłemu zakończeniu związku. Celem terapii nie jest jednak niszczenie relacji, ale poszerzenie perspektywy: lepsze zrozumienie siebie, partnera oraz wspólnej dynamiki związku, lepsze rozumienie tego, że konflikty mogą być szansą na rozwój, a nie zagrożeniem.

Wraz z autorem podcastu „Najważniejsze”, Mikołajem Foksem, rozmawialiśmy o ważnym rozróżnieniu między dbaniem o siebie a hiperindywidualizmem. Dbałość o własne potrzeby i zdrowie psychiczne jest kluczowa, ale nie powinna prowadzić do izolacji od innych. Relacje, zarówno te partnerskie, jak i społeczne, są integralną częścią naszego dobrostanu. Bycie dla siebie wsparciem nie oznacza automatycznie odcinania się od bliskich.

Co więcej, w każdym związku naturalne są okresy harmonii i dysharmonii. To, jak para radzi sobie z konfliktami, decyduje o jakości relacji. Terapia pomaga wypracować skuteczne strategie na trudne momenty, ucząc otwartości na nowe rozwiązania. Paradoksalnie, przezwyciężenie kryzysu może umocnić fundamenty związku, budując poczucie bezpieczeństwa i zaufania.

Serdecznie zapraszam do obejrzenia PODCASTU!

Jakość nagrania nie jest najlepsza tym razem, ale mam nadzieję, że treść się obroni….

Podcast

Praktyka obserwowania emocji

Nieprzyjemne emocje, trudne doświadczenia są jak fale, które przychodzą i odchodzą, czasem łagodnie muskając brzegi naszej świadomości, a innym razem uderzając z siłą burzy. To, co czujemy, jest częścią naszego doświadczenia, ale nie stanowi naszej istoty i nie definiują tego, kim jesteśmy. Próbując przywiązać się do chwil przyjemnych lub odrzucić te bolesne, wpadamy w pułapkę kontroli nad czymś, co z natury jest procesem, a nie stanem trwałym.

Obserwowanie swoich emocji z dystansu wymaga odwagi i cierpliwości. To sztuka przyjmowania tego, co jest, bez potrzeby oceniania czy zmieniania. Jednocześnie akceptacja nie oznacza zgody na wszystko, co nas spotyka, ani rezygnacji z działania w obliczu trudności. To raczej uznanie rzeczywistości za taką, jaka jest w danym momencie – z całą swoją złożonością, bólem i radością. Gdy pozwalamy emocjom przepływać przez nas, bez potrzeby ich tłumienia lub podsycania, możemy wtedy lepiej rozumieć swoje reakcje i świadomie podejmować decyzje.

Przyjmowanie swoich uczuć, nawet tych najtrudniejszych, pozwala również spojrzeć na siebie z łagodnością. Praktyka akceptacji uczy nas również współczucia wobec samego siebie. Nie musimy wtedy walczyć z tym, co czujemy, ani próbować być kimś innym, niż jesteśmy w chwili obecnej. A zrozumienie, że emocje są jedynie częścią doświadczenia, a nie jego całością, otwiera drogę do większej elastyczności w naszych reakcjach.

Tłumienie niechcianych myśli i emocji

Przymus doświadczania tylko przyjemnych emocji wywodzi się przekazu społecznego dotyczącego tego, czego powinniśmy doświadczać, a czego unikać w życiu. Psycholog Randall Wilson wskazuje na zasady, do których, na przestrzeni wieków, został sprowadzony ów przekaz. Po pierwsze: nieprzyjemne myśli i emocje są złe, a przyjemne – dobre. Po drugie: jeśli człowiek doświadcza negatywnych myśli i emocji, oznacza to, że nie funkcjonuje dobrze i że powinien jak najszybciej pozbyć się tych „szkodliwych” stanów psychicznych. Po trzecie: można prowadzić dobre życie tylko pod warunkiem, że doświadcza się przyjemnych odczuć. Zasady te można zawrzeć w ogólnym stwierdzeniu, że dobre życie jest równoznaczne z dobrym samopoczuciem.

Tymczasem, jak mówi psychoterapeutka Tori Rodriguez, próby tłumienia niechcianych myśli i uczuć mogą odnosić odwrotny skutek i powodować, że, paradoksalnie, będziemy doświadczać jeszcze większej liczby niechcianych stanów psychicznych, co systematycznie będzie wpływało na obniżenie poziomu naszego zadowolenia życiowego.

Oczywiście nie chodzi o fetyszyzowanie braku psychicznej lub emocjonalnej stabilności, który jest często olbrzymim obciążeniem, wielką trudnością, z którą na co dzień trzeba się zmagać. Wielu ludzi cierpi z powodu przeżywanego lęku, doświadczania depresji czy innych poważnych stanów psychicznych. Jednak postrzeganie negatywnych doświadczeń jako przeciwstawnych dobrze przeżytemu życiu jest dużym nieporozumieniem. Są one bowiem naturalnym i stałym elementem ludzkiego życia.


Tekst pochodzi z artykułu Dobre niedobre emocje, dostępnym na mojej stronie.

Terapia kiedyś i dziś

Współczesna terapia różni się znacząco od metod stosowanych przez terapeutów dekady temu. Techniki, które były wtedy uważane za przełomowe, mogą teraz wydawać się przestarzałe lub „prymitywne” z perspektywy dzisiejszych standardów. Na przykład narzędzia diagnostyczne czy podejścia do leczenia mogły być bardziej ograniczone, a metody pracy – mniej zaawansowane, ale mimo to były to najlepsze dostępne praktyki w danym okresie. Terapeuci wykonywali swoją pracę najlepiej, jak mogli, wykorzystując ówczesną wiedzę i zasoby. Można tę myśl porównać do chirurgii – dwie dekady temu operacja bypassów mogła być standardem leczenia problemów sercowych, podczas gdy dziś niektóre z tych przypadków można leczyć farmakologicznie. Oznacza to, że rozwój wiedzy medycznej oraz narzędzi terapeutycznych idzie naprzód, ale nie oznacza to, że przeszłe praktyki były błędne lub bezużyteczne. Przeciwnie, były odpowiednie w kontekście ówczesnych możliwości i oczekiwań.

Terapia to proces ciągłego rozwoju. Postęp naukowy i technologiczny, zmiany kulturowe i lepsze rozumienie ludzkiej psychiki sprawiają, że metody terapeutyczne stale ewoluują. Dzisiejsi terapeuci mogą sięgnąć po bardziej zaawansowane techniki, które dwie dekady temu były jeszcze nieznane lub w powijakach. Ale nie zmienia to faktu, że wcześniejsze podejścia były ważnym krokiem na drodze do rozwoju współczesnej psychoterapii. Refleksja ta zachęca do szacunku dla przeszłości oraz świadomości, że każdy etap rozwoju – nawet jeśli z dzisiejszej perspektywy wydaje się niedoskonały – stanowił podstawę dla tego, co mamy obecnie.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie książka „Nieudana terapia” autorstwa Jeffreya A. Kottlera i Jona Carlsona.

Image by Rosy Bad Homburg Germany from Pixabay 02

Fot. Rosy Bad Homburg Germany / Pixabay

Porozmawiajmy o śmierci

Brakuje nam rytuałów związanych z odchodzeniem. W Ameryce Południowej jest ich znacznie więcej i są one poprzeplatane z rytuałami życia i co za tym idzie – jest więcej możliwości opowiadania o odchodzeniu i śmierci na różne sposoby. W kulturze zachodnioeuropejskiej potraciliśmy rytuały, które pomagały nam radzić sobie w tym procesie. Ludzie często umierają za parawanem w szpitalu, otoczeni przez aparaturę, a nie przez bliskich. Obserwujemy rozwój nauk medycznych, a jednocześnie zmalały możliwości i umiejętności towarzyszenia umierającym. Warto odtabuizować śmierć, na nowo nauczyć się, jak towarzyszyć w odchodzeniu. Często bowiem nie wiemy, jak sobie radzić z własnymi emocjami, co mamy robić w danej sytuacji, jak się zachowywać, jakie podejmować decyzje, co powiedzieć.

Trochę zapomnieliśmy, jak rozmawia się o sprawach ważnych i jednocześnie trudnych. I to prawda, że nie da się oswoić śmierci, bo jest ona doświadczeniem granicznym, ale da się, i warto, oswoić rozmawianie o niej.

Więcej o rozmowach o umieraniu, chorowaniu terminalnym, leczeniu paliatywnym i o radzeniu sobie z własnymi emocjami w WYWIADZIE ze mną, które udzieliłem dla Warszawskiego Miesięcznika Seniorów #POKOLENIA.

Photo by Sixteen Miles Out on Unsplash

Fot. Sixteen Miles Out / Unsplash

Trauma transgeneracyjna – wykład

III Konferencja poliwagalna 2024

Serdecznie zapraszam do udziału w III Polskiej Konferencji Poliwagalnej Rodzina: Bezpieczeństwo i połączenie, organizowaną przez Polski Instytut Poliwagalny, która odbędzie się w dniach 30 listopada – 2 grudnia 2024 r. w trybie on-line. 

Zbliżająca się konferencja będzie okazją, żeby zgłębić kluczowe znaczenie więzi rodzinnych dla zdrowia emocjonalnego i społecznego. Na konferencji będę miał przyjemność poprowadzić wykład Trauma transgeneracyjna – nazywanie nienazwanego.

Do przekazu traumy transgeneracyjnej dochodzi na ogół niezauważalnie, poprzez codzienny kontakt z bliską osobą, która albo sama doświadczyła traumy, albo pozostawała w relacji z kimś, kto doznał ogromnego cierpienia. Ten rodzaj niewypowiedzianej traumy często jest trudny do uchwycenia nie tylko przez osoby doświadczające jej skutków, ale i przez psychoterapeutów. Mój wykład będzie szansą do przyjrzenia się, czym jest trauma międzypokoleniowa, a także na czym polegają mechanizmy jej transmisji. Omówione zostaną przykładowe objawy, które mogą wskazywać na ten typ traumy oraz przedstawione zostaną wskazówki do zastosowania teorii poliwagalnej w pracy terapeutycznej osób z doświadczeniem traumy transgeneracyjnej. Serdecznie zapraszam!

Więcej informacji o Konferencji TUTAJ.

Zapisy na Konferencję TUTAJ.