Spektrum autyzmu i maskowane autystyczne

Spektrum autyzmu nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. Czasem bardziej widoczny staje się dopiero koszt wieloletniego dopasowywania się, kontrolowania własnych reakcji i funkcjonowania według zasad, które dla innych są czymś intuicyjnym. Maskowanie może pomagać odnaleźć się w świecie, ale bywa też źródłem przeciążenia. Może utrudniać rozpoznawanie własnych potrzeb i sprawiać, że przez wiele lat trudno zrozumieć, dlaczego codzienne funkcjonowanie wymaga aż tyle wysiłku.

Po raz kolejny miałem przyjemność gościć u Kamy Wojtkiewicz w podcaście Sznurowadła Myśli. Tym razem punktem wyjścia do naszej rozmowy była książka Hanny Belcher „Zdejmując maskę”, ale rozmawialiśmy szerzej o spektrum autyzmu i doświadczeniach osób autystycznych. Skąd bierze się obecnie większa liczba diagnoz? Dlaczego pojedyncza cecha albo wynik testu nie wystarczają do rozpoznania spektrum? Jaką cenę można płacić za wieloletnie maskowanie? Czym jest autystyczny meltdown i jak zauważyć przeciążenie, zanim do niego dojdzie? Poruszamy również temat związków autyzmu z traumą i cPTSD, często pomijanego doświadczenia traumy medycznej oraz tego, dlaczego objawy potraumatyczne i autystyczne mogą czasem się na siebie nakładać.

Dużo miejsca poświęcamy codziennemu doświadczeniu, relacjom i temu, co dzieje się wtedy, gdy zachowanie osoby autystycznej interpretujemy według norm osób nieautystycznych. Brak kontaktu wzrokowego nie musi oznaczać braku kontaktu. Potrzeba ciszy nie musi być odrzuceniem. Miłość i troska mogą być wyrażane inaczej, niż oczekuje tego partner czy partnerka. Wracamy też do koncepcji podwójnej empatii i pytania o to, czy zamiast oczekiwać, że jedna strona będzie stale dopasowywać się do drugiej, możemy uczyć się wzajemnego zbliżania do siebie. Jeśli interesuje Was autyzm widziany szerzej niż przez listę objawów i internetowe uproszczenia, zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

Nagrania można odsłuchać na stronie podcastu, SpotifyYouTube oraz Apple Podcasts.

Wina a odpowiedzialność

Czy dorosłość oznacza odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się w naszym życiu, nawet jeśli nie było to naszą winą? Nie odpowiadamy za wszystko, co nas spotyka. Nie odpowiadamy za doświadczoną przemoc, zaniedbanie ze strony rodziców, chorobę, śmierć bliskiej osoby ani decyzje innych ludzi. Możemy jednak stopniowo odzyskiwać wpływ na to, jak odnosimy się do skutków tych doświadczeń i co robimy z nimi dzisiaj. Nie jesteśmy winni temu, co nas spotkało, ale możemy mieć wpływ na to, jak będziemy żyć z jego konsekwencjami.

W psychoterapii ważne jest odróżnienie odpowiedzialności od oskarżenia. Dziecko nie odpowiada za środowisko, do którego musiało się przystosować. Nie wybiera też w pełni świadomie sposobów przetrwania, takich jak odcinanie emocji, nadmierna czujność czy przekonanie, że zawsze musi radzić sobie samo. W dorosłym życiu te same sposoby mogą jednak podtrzymywać cierpienie i wpływać na relacje. Pacjent nie jest winny temu, że je rozwinął. Może jednak stopniowo zauważać, w jaki sposób uczestniczy dziś w odtwarzaniu pewnych sytuacji. Właśnie tutaj zaczyna się sprawczość. Nie oznacza ona pełnej kontroli nad życiem, lecz stopniowe poszerzanie obszaru, w którym można dokonywać wyboru.

Można mieć uzasadniony lęk przed odrzuceniem, a jednocześnie ranić partnera przez ciągłe kontrolowanie go. Można mieć za sobą doświadczenie przemocy, a mimo to krzyczeć na własne dziecko. Można być bardzo wrażliwym na krytykę, a równocześnie upokarzać osoby, które zwracają nam uwagę. Wyjaśnienie zachowania nie jest jego usprawiedliwieniem. Dojrzałość nie polega więc na uznaniu, że wszystko w życiu zależy od nas. Polega raczej na umiejętności odróżnienia tego, za co nie odpowiadamy, od tego, za co możemy wziąć odpowiedzialność dzisiaj. Nie jesteśmy winni wszystkim ranom, które nosimy, ale możemy stopniowo decydować, czy i w jaki sposób będą one wpływać na nasze dalsze życie.

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.

Jak trauma zmienia mózg?

Trauma nie zawsze wygląda tak, jak się jej spodziewamy. Czasem nie ma wyraźnych wspomnień, a mimo to wpływa na całe życie.

Z Przemkiem Górczykiem rozmawialiśmy o tym, czym jest trauma i na czym polega złożony zespół stresu pourazowego. Ale też o tym, jak odróżnić traumę od ADHD, czym jest podwójna diagnoza i z czym naprawdę mierzą się osoby po doświadczeniach traumatycznych. Zastanawialiśmy się, czy można pracować z traumą wczesnodziecięcą, jeśli nie pamiętamy przeszłości. I co w takiej sytuacji właściwie jest punktem wyjścia do zmiany.

Rozmawialiśmy o terapii. O tym, co działa, a co bywa złudną obietnicą. O podejściu opartym na małych krokach, które często jest mniej spektakularne, ale realnie skuteczne. Pojawił się też temat tzw. doświadczeń korektywnych, pracy z ciałem oraz pytanie, jak długo „powinna” trwać terapia. I dlaczego hasła typu „uwalnianie traumy” w dwa dni mogą być nie tyle nadzieją, co sygnałem ostrzegawczym.

Zapraszam do obejrzenia całej rozmowy. Podcast można obejrzeć na  YouTube oraz Spotify.

Trauma a zasoby do regulacji emocji

Czasami w pracy terapeutycznej widzimy paradoks, który na pierwszy rzut oka może być trudny do uchwycenia. Rodzic, który sam doświadczył traumy, często bardzo kocha swoje dziecko i chce dla niego dobrze, a jednocześnie może mieć ograniczoną zdolność do pomieszczania jego stanów emocjonalnych. Trauma bywa doświadczeniem, które uszczupla zasoby psychiczne potrzebne do regulowania silnych emocji, zarówno własnych, jak i cudzych. W takich sytuacjach rodzicowi trudno wytrzymać intensywność przeżyć dziecka, nazwać to, co ono czuje, czy pomóc mu zrozumieć różnice między emocjami. Tymczasem właśnie w relacji z dorosłym dziecko uczy się stopniowo rozpoznawania własnego świata wewnętrznego. Dzięki temu może odkrywać, że smutek, wstyd, zażenowanie czy lęk są różnymi stanami psychicznymi, które można zauważyć, nazwać i regulować.

Jeśli jednak rodzic sam żyje w stanie chronicznego napięcia lub nadwrażliwości na emocje, nawet stosunkowo niewielkie pobudzenie może być przez jego układ nerwowy odbierane jako zagrożenie. Wówczas pojawia się trudność w tym, co w psychologii rozwoju nazywa się odzwierciedlaniem stanów dziecka. Dziecko potrzebuje bowiem zobaczyć swoje emocje „odbite” w twarzy i reakcjach opiekuna, aby stopniowo budować rozumienie siebie. Gdy tego doświadczenia brakuje, jego stany wewnętrzne pozostają mniej zrozumiałe i trudniejsze do uporządkowania. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby w pracy z traumą myśleć nie tylko o pojedynczym człowieku, lecz także o relacyjnych warunkach rozwoju emocjonalnego. To w relacji z drugim człowiekiem uczymy się bowiem, kim jesteśmy i jak możemy obchodzić się z własnymi emocjami.

Fot. Isaac Quesada / Unsplash

Konferencja „Trans-formacja traumy”

Zapraszam na konferencję TRANS-FORMACJA TRAUMY. RÓŻNE SPOSOBY OPRACOWANIA URAZOWYCH DOŚWIADCZEŃ, która odbędzie się 24 października br. w Oświęcimiu, na której będę miał przyjemność poprowadzić wykład „Między pamięcią a przyszłością. O przekształceniu traumy i tożsamości„. Na konferencji wykłady poprowadzą również m.in. prof. dr hab. Katarzyna Schier, prof. dr hab. Katarzyna Prot-Klinger oraz dr Joanne Stubley.

Podczas mojego wykładu poruszę kwestię doświadczeń traumatycznych, które zmuszają człowieka do uruchamiania mechanizmów obronnych. Procesy te pozwalają przeżyć, ale często odcinają od pełni życia. Pokażę, jak praca terapeutyczna pomaga przejść od chaotycznej, fragmentarycznej pamięci ku możliwej przyszłości, w której tożsamość stopniowo odzyskuje spójność. Ramą teoretyczną będą cztery trajektorie po traumie opisane przez Évę Kállay: poddanie się, przetrwanie, powrót do równowagi oraz wzrost i rozwój. Każda z nich wymaga odmiennych interwencji klinicznych, na przykład stabilizacji i regulacji, integracji doznań cielesnych, doświadczeń korektywnych w relacji, a także rekonstrukcji narracji biograficznej.

Będę chciał zwrócić uwagę na to, że w procesie zdrowienia tożsamość odbudowuje się poprzez scalanie pamięci epizodycznej, afektywnej i cielesnej w bezpiecznej relacji, która daje przestrzeń na żałobę i ostrożne projektowanie przyszłości. Wzrost potraumatyczny pozostaje jedynie możliwością, natomiast celem terapii jest przede wszystkim bezpieczny powrót do równowagi oraz podmiotowe funkcjonowanie w codziennym życiu.

Miasto, w którym odbędzie się wydarzenia, zostało wybrane nie bez powodu. Jego trudna historia, ale też konsekwentnie podejmowane działania na rzecz dialogu, edukacji i współpracy, tworzą ważny kontekst do rozmowy o tym, jak różnie może przebiegać proces pracy z traumą. Dlatego podczas mojego wystąpienia pokażę również, jak praca z pamięcią zbiorową, edukacją i symbolami sprzyja przejściu od milczenia do dialogu, od izolacji do współdziałania. Ujęcie Kállay porządkuje tę mapę drogi i urealnia oczekiwania wobec procesu zdrowienia.

Link do strony wydarzenia: TUTAJ

Link do strony na FB: TUTAJ

Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców

Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców, czyli osoby z doświadczeniem m.in. braku dostrojenia, odzwierciedlenia i podstawowego rodzicielskiego zaabsorbowania.

Po raz kolejny miałem przyjemność gościć u Kamy Wojtkiewicz w podcaście Sznurowadła myśli. Tym razem rozmawialiśmy o tym, jak budować relację z rodzicem, którego deficyty nie pozwalają mu dostrzec nas w pełni? Jak porzucić uzdrowicielskie fantazje i nadzieję na to, że możemy naszych rodziców zmienić? I przede wszystkim, jak samostanowienie i uznanie siebie na równi z rodzicem pomaga stawać po swojej stronie, kiedy jesteśmy naruszani?

To nie jest kolejna rozmowa demonizująca rodziców i zachęcająca do radykalnego odcięcia. To rozmowa przeprowadzona z intencją dostarczenia ulgi tym z Was, którzy w dorosłości pragną uporządkować sobie temat kontaktu z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami. Nie z miejsca wyższości czy żalu, a raczej z chęci bycia w kontakcie, ale z poszanowaniem dla samych siebie i własnych granic. Jak to robić w praktyce? I co niedojrzałość emocjonalna ma wspólnego z traumą relacyjną?

Nagrania można odsłuchać na stronie podcastu, Spotify, YouTube, Apple Podcasts oraz Google Podcasts.

Czy narcyzm da się wyleczyć?

Po raz drugi miałem przyjemność gościć w Podcaście Charyzmatycznym u psychologa Dawida Straszaka. Rozmawialiśmy o narcystycznym zaburzeniu osobowości i w trakcie rozmowy zastanawialiśmy się, czy roszczeniowość jest cechą charakterystyczną dla osób z tym zaburzeniem, czy to zaburzenie jest bardziej charakterystyczne dla którejś z płci. Rozmawialiśmy o tym, jak powstaje to zaburzenia, jak wygląda dzieciństwo osoby z tym zaburzeniem, a także przyglądaliśmy się, czym różni się narcyzm wielkościowy od wrażliwego. Poruszaliśmy także kwestię związków osób narcystycznych. A na koniec omówiliśmy mechanizm dewaluacji i reakcji na diagnozę. 

Jeśli chcecie się dowiedzieć, na czym polega terapia osób z zaburzeniami narcystycznymi, jaka jest różnica między cechami narcystycznymi a narcystycznym zaburzeniem osobowości, dlaczego w mediach tyle mówi się o narcyzmie oraz czy narcyzm da się wyleczyć – zapraszam do obejrzenia niniejszego odcinka. 

Nagrania jest dostępne na YouTube, Apple Podcasts oraz SoundCloud.

Psychoterapia jako proces żałoby

Fot. Sabine van Erp / Pixabay

Pacjenci przychodzą na psychoterapię z nadzieją na ulgę, z pragnieniem naprawienia siebie lub życia, które wydaje się nieudane. Dopiero w toku pracy okazuje się, że nie chodzi o „naprawienie” czegokolwiek, ale o uznanie tego, co zostało utracone, niedane, zniszczone. Jak zauważa Martha Stark, terapeuta towarzyszy pacjentowi w stawaniu twarzą w twarz z realnością, która wcześniej była zbyt bolesna, by ją przyjąć. To właśnie w tej konfrontacji zaczyna się żałoba: nie tylko po osobach czy wydarzeniach, lecz po wyobrażeniach o sobie, o świecie i o innych, które już nie mogą się utrzymać.

Nancy McWilliams mówi z kolei, że w psychoterapii pacjent stopniowo godzi się z faktem, iż jego cierpienie nie jest jego winą, a zarazem nikt inny nie może go z niego „uratować”. Utrata tej iluzji wszechmocnego obiektu – rodzica, partnera, terapeuty – bywa jednym z najbardziej bolesnych etapów terapii. To moment, w którym pacjent przestaje szukać wybawienia i zaczyna podejmować odpowiedzialność za swoje życie. Ta przemiana nie jest aktem jednorazowym, lecz procesem, który – jak każda żałoba – wymaga czasu, bólu i cierpliwości wobec własnych granic.

Żałoba w terapii nie jest więc końcem nadziei, lecz jej przekształceniem. Uczy, że można żyć w świecie nieidealnym, bez konieczności idealizowania innych i bez ciągłego karania siebie. Z tej akceptacji rodzi się coś nowego: nie tyle szczęście rozumiane jako brak bólu, ile dojrzałość i zdolność do jego pomieszczenia. Terapeutyczna żałoba jest więc paradoksalnie początkiem życia bardziej realnego, opartego nie na fantazji naprawy, lecz na gotowości, by być w prawdzie o sobie.

Integracyjne podejście pracy z traumą

Zapraszam serdecznie na moje warsztaty Mapa traumy – integracyjne podejście do rozumienia i pracy z traumą.

W obszarze traumy przydatne są najrozmaitsze mapy: mapa rozumienia traumy, mapa konsekwencji traumy, mapa sposobów działań pomocowych dla osób potrzebujących wsparcia czy mapa higieny zawodowej. Dzięki korzystaniu z tych map, uczestniczki i uczestnicy zapoznają się z najnowszą wiedzą na temat traumy: od definicji i klasyfikacji, przez neurobiologiczne mechanizmy, po praktyczne metody wspierania osób po traumie.

Celem warsztatów jest ugruntowanie lub pogłębienie wiedzy w zakresie rozumienia zjawiska traumy oraz rozwijanie umiejętności prowadzenia procesu wsparcia lub terapii w sposób bezpieczny, skuteczny i dopasowany do indywidualnych potrzeb. Uczestnicy przedyskutują, jak rozpoznawać różne oblicza traumy i przećwiczą dobór technik interwencji, korzystając z integracyjnego modelu pracy.

Warsztaty łączą prezentacje teoretyczne (slajdy, mini‑wykłady) z ćwiczeniami praktycznymi i dyskusją. Treść została tak zaplanowana, aby była użyteczna zarówno dla osób początkujących w pracy z traumą, jak i dla doświadczonych praktyczek i praktyków pragnących poszerzyć swój warsztat: psychoterapeutów, psycholożek, interwentów kryzysowych, pedagożek, nauczycieli, terapeutek zajęciowych, etc.

Warsztaty odbędą się 16-17 stycznia 2026 (piątek, sobota) w Fundacji Miejsce Ludzi (na ul. Sienkiewicza 6/12, w Poznaniu).

Zapisy TUTAJ