Dojrzała miłość nie jest bezwarunkowa

W dojrzałym związku miłość nie jest bezwarunkowa. Przekonanie, że powinna taka być, może stać się niebezpieczną fantazją, wyrastającą czasem z dawnych zranień i niezaspokojonych potrzeb z dzieciństwa. Jeśli w tamtym czasie brakowało nam poczucia, że jesteśmy ważni także wtedy, gdy nie spełniamy czyichś oczekiwań, możemy szukać takiej pewności w dorosłej relacji. Partner lub partnerka ma nam wówczas dać poczucie, że bez względu na wszystko nigdy nie odejdzie. Dojrzały związek nie jest jednak relacją rodzica z dzieckiem. Tworzą go dwie dorosłe osoby, które mają własne potrzeby i granice. Każda z nich może decydować, na co się zgadza, a w czym nie chce już uczestniczyć.

Dojrzała miłość wymaga szacunku i odpowiedzialności. Nie możemy ranić drugiej osoby, nie liczyć się z tym, co jest dla niej ważne, a przy tym oczekiwać, że pozostanie z nami w imię „prawdziwej miłości”. Bliskość nie oznacza podporządkowania ani obowiązku akceptowania każdego zachowania. Mogę kochać i powiedzieć „nie”. Mogę próbować zrozumieć drugą osobę, a zarazem potrzebować, żeby coś się zmieniło. Nawet jeśli moje uczucie nie wygasło, mogę zdecydować, że nie chcę już pozostawać w tej relacji. Miłość nie unieważnia konsekwencji.

To, że dorosła miłość ma swoje warunki, nie sprawia, że jest mniej prawdziwa. Przeciwnie, oznacza, że nasze uczucia pozostają związane z tym, co rzeczywiście dzieje się między nami. Nie mamy obowiązku kochać kogoś niezależnie od tego, jak z nami postępuje. Świadomość, że miłość nie jest dana raz na zawsze, może sprawić, że uważniej dbamy o więź i pamiętamy, że obecność drugiej osoby nie jest czymś, co nam się należy. Dojrzała miłość nie oznacza więc: „będę cię kochać bez względu na wszystko”. Oznacza, że to, co dzieje się między nami, ma znaczenie także dla tego, co do siebie czujemy. I właśnie dlatego miłość może mieć warunki, nie stając się przez to mniej prawdziwa.

Bibliografia:

Acevedo, B. P., Aron, A. (2009). Does a long term relationship kill romantic love? Review of General Psychology, 13(1), 59–65.

Edyvane, D. (2003). Against unconditional love. Journal of Applied Philosophy, 20(1), 59–75.

Fot. Marc A. Sporys / Unsplash

Wina a odpowiedzialność

Czy dorosłość oznacza odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się w naszym życiu, nawet jeśli nie było to naszą winą? Nie odpowiadamy za wszystko, co nas spotyka. Nie odpowiadamy za doświadczoną przemoc, zaniedbanie ze strony rodziców, chorobę, śmierć bliskiej osoby ani decyzje innych ludzi. Możemy jednak stopniowo odzyskiwać wpływ na to, jak odnosimy się do skutków tych doświadczeń i co robimy z nimi dzisiaj. Nie jesteśmy winni temu, co nas spotkało, ale możemy mieć wpływ na to, jak będziemy żyć z jego konsekwencjami.

W psychoterapii ważne jest odróżnienie odpowiedzialności od oskarżenia. Dziecko nie odpowiada za środowisko, do którego musiało się przystosować. Nie wybiera też w pełni świadomie sposobów przetrwania, takich jak odcinanie emocji, nadmierna czujność czy przekonanie, że zawsze musi radzić sobie samo. W dorosłym życiu te same sposoby mogą jednak podtrzymywać cierpienie i wpływać na relacje. Pacjent nie jest winny temu, że je rozwinął. Może jednak stopniowo zauważać, w jaki sposób uczestniczy dziś w odtwarzaniu pewnych sytuacji. Właśnie tutaj zaczyna się sprawczość. Nie oznacza ona pełnej kontroli nad życiem, lecz stopniowe poszerzanie obszaru, w którym można dokonywać wyboru.

Można mieć uzasadniony lęk przed odrzuceniem, a jednocześnie ranić partnera przez ciągłe kontrolowanie go. Można mieć za sobą doświadczenie przemocy, a mimo to krzyczeć na własne dziecko. Można być bardzo wrażliwym na krytykę, a równocześnie upokarzać osoby, które zwracają nam uwagę. Wyjaśnienie zachowania nie jest jego usprawiedliwieniem. Dojrzałość nie polega więc na uznaniu, że wszystko w życiu zależy od nas. Polega raczej na umiejętności odróżnienia tego, za co nie odpowiadamy, od tego, za co możemy wziąć odpowiedzialność dzisiaj. Nie jesteśmy winni wszystkim ranom, które nosimy, ale możemy stopniowo decydować, czy i w jaki sposób będą one wpływać na nasze dalsze życie.

Czym jest dojrzałość?

To pytanie, które wielu z nas zadaje sobie nie w teorii, ale w bardzo konkretnych momentach życia, na przykład wtedy, gdy relacja zaczyna się komplikować albo gdy nasze własne decyzje przynoszą trudne konsekwencje. A jednak odpowiedź wcale nie jest oczywista.

Psychologia nie uznaje dojrzałości za prostą, pojedynczą cechę czy umiejętność. To raczej pewna konstelacja właściwości, takich jak elastyczność, zdolność przyjmowania cudzej perspektywy, radzenie sobie ze sprzecznościami czy branie odpowiedzialności za własne wybory.

Właśnie z tego powodu trudno prowadzić jednoznaczne badania i rozstrzygnąć, czy domniemana „epidemia niedojrzałości” jest faktem, czy raczej przejawem zbiorowego narzekania. Na poziomie demograficznym rzeczywiście obserwujemy przesuwanie się klasycznych markerów dorosłości, takich jak małżeństwo czy rodzicielstwo. Dane europejskie pokazują wzrost średniego wieku przy urodzeniu pierwszego dziecka oraz ogólne opóźnienie wchodzenia w role rodzinne. Może to budować społeczne wrażenie „przedłużonej młodości”. Pytanie jednak pozostaje otwarte, czy wcześniejsze realizowanie tych ról rzeczywiście było równoznaczne z większą dojrzałością.

Jak ta kwestia wygląda w relacjach? W bliskim związku niedojrzałość partnera lub partnerki często okazuje się szczególnie dotkliwa. Ujawnia się w podejmowaniu decyzji, rozwiązywaniu konfliktów, ale też w codziennych, pozornie drobnych sytuacjach. I rzeczywiście łatwo ją zauważyć. Problem polega na tym, że najczęściej dostrzegamy ją przede wszystkim u tej drugiej osoby.

Ta asymetria nie jest przypadkowa. Z jednej strony wynika z naturalnych ograniczeń samoświadomości, z drugiej z mechanizmów obronnych, które chronią nas przed konfrontacją z własnymi trudnościami. W praktyce oznacza to, że to, co u partnera wydaje się „oczywistą niedojrzałością”, u nas samych bywa interpretowane jako uzasadniona reakcja. Taki układ bardzo łatwo prowadzi do napięć i powtarzalnych konfliktów.

Co ciekawe, nad rozwojem własnej dojrzałości rzadko pracujemy w sposób intencjonalny. Być może dlatego, że nie mamy pewności, czy ten wysiłek rzeczywiście się opłaci. Z perspektywy krótkoterminowych zysków wiele strategii, które można by uznać za niedojrzałe, okazuje się całkiem skutecznych, pozwalają szybko obniżyć napięcie, uniknąć konfrontacji czy zyskać chwilową ulgę. Jednak w dłuższej perspektywie, szczególnie w kontekście budowania trwałych relacji czy realizowania celów rozłożonych w czasie, koszty tych strategii zaczynają być coraz bardziej widoczne. To właśnie tutaj rozwój dojrzałości przestaje być abstrakcyjnym ideałem, a staje się praktyczną kompetencją, która realnie wpływa na jakość życia.

O tym, czym dokładnie jest dojrzałość i jak można nad nią pracować, więcej usłyszycie w PODKAŚCIE PSYCHOLOGICZNYM autorstwa psycholożki i publicystki Joanny Cieśli.