Co nie leczy traumy?

Wokół zdrowienia po traumie narosło wiele przekonań o tym, co trzeba zrobić, żeby wreszcie „przepracować” przeszłość. Niektóre z tych rzeczy rzeczywiście mogą pomagać. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować je jako wystarczającą formę leczenia albo wykorzystujemy je po to, żeby nie mierzyć się z tym, co trudne.

Co samo w sobie nie leczy traumy?

  • Rozumienie swojej historii. Możemy bowiem doskonale wiedzieć, dlaczego reagujemy w określony sposób, a mimo to nadal reagować tak samo.
  • Psychoedukacja, jeśli zdobywana wiedza nie przekłada się na zmianę tego, jak przeżywamy różne sytuacje i jak się w nich zachowujemy.
  • Spiritual bypassing, czyli wykorzystywanie medytacji, jogi, afirmacji czy duchowości przede wszystkim po to, żeby nie mierzyć się z trudnymi emocjami, takimi jak złość, lęk czy żal.
  • Przekonanie, że zdrowienie oznacza pozbycie się trudnych emocji. Że jeśli nadal odczuwamy lęk, złość, smutek czy wstyd, to znaczy, że jeszcze nie uporaliśmy się z traumą.
  • Ruminacje, czyli nieustanne wracanie myślami do tego, co się wydarzyło, analizowanie przeszłości i zadawanie sobie wciąż tych samych pytań: „Dlaczego?”, „Co mogłem zrobić inaczej?”, „Jak mogłem tego nie zauważyć?”.
  • Samo opowiadanie o traumie i wielokrotne wracanie do jej szczegółów.
  • Gwałtowne zanurzenie w emocjach, katharsis czy udział w intensywnych warsztatach, które obiecują „przepracowanie traumy” w jeden weekend. To, że przeżyliśmy coś bardzo intensywnie, nie oznacza jeszcze, że udało nam się to doświadczenie przetworzyć.
  • Stabilizacja, która staje się celem samym w sobie, trwa bez końca i nigdy nie prowadzi do dalszej pracy.
  • Czekanie, aż lęk całkowicie zniknie, zanim pozwolimy sobie wrócić do życia.
  • Zmuszanie się do wybaczenia albo przekonanie, że bez wybaczenia sprawcy nie można wyzdrowieć.

Nie ma nic dziwnego w tym, że szukamy prostszych rozwiązań. Chcielibyśmy czasem przeczytać odpowiednią książkę, zrozumieć mechanizmy swoich reakcji, nauczyć się jakiejś techniki albo przeżyć coś na tyle intensywnego, żeby wreszcie móc powiedzieć, że mamy to za sobą. Z traumą jednak rzadko da się poradzić sobie w ten sposób.

Samo zrozumienie tego, co nas spotkało, nie wystarczy. Podobnie jak samo przeżywanie emocji. Zdrowienie często wymaga czasu, sporego wysiłku i wytrwałości, a niekiedy również mierzenia się z tym, czego przez długi czas staraliśmy się unikać.

Fot. Liana S / Unsplash

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.

Jak trauma zmienia mózg?

Trauma nie zawsze wygląda tak, jak się jej spodziewamy. Czasem nie ma wyraźnych wspomnień, a mimo to wpływa na całe życie.

Z Przemkiem Górczykiem rozmawialiśmy o tym, czym jest trauma i na czym polega złożony zespół stresu pourazowego. Ale też o tym, jak odróżnić traumę od ADHD, czym jest podwójna diagnoza i z czym naprawdę mierzą się osoby po doświadczeniach traumatycznych. Zastanawialiśmy się, czy można pracować z traumą wczesnodziecięcą, jeśli nie pamiętamy przeszłości. I co w takiej sytuacji właściwie jest punktem wyjścia do zmiany.

Rozmawialiśmy o terapii. O tym, co działa, a co bywa złudną obietnicą. O podejściu opartym na małych krokach, które często jest mniej spektakularne, ale realnie skuteczne. Pojawił się też temat tzw. doświadczeń korektywnych, pracy z ciałem oraz pytanie, jak długo „powinna” trwać terapia. I dlaczego hasła typu „uwalnianie traumy” w dwa dni mogą być nie tyle nadzieją, co sygnałem ostrzegawczym.

Zapraszam do obejrzenia całej rozmowy. Podcast można obejrzeć na  YouTube oraz Spotify.

Neurobiologia flashbacków

Flashbacki, czyli nagłe odtwarzanie traumatycznych wspomnień w czasie teraźniejszym, mogą być bardzo intensywne i niekontrolowane. Kluczową rolę odgrywa ciało migdałowate, które odpowiada za reakcje emocjonalne – zwłaszcza lęk. U osób po traumie reaguje ono nadmiernie na bodźce przypominające uraz.

Jednocześnie hipokamp, który zazwyczaj lokalizuje wspomnienia w czasie i przestrzeni, wskutek przewlekłego stresu bywa osłabiony zarówno strukturalnie, jak i czynnościowo. W efekcie obraz wspomnienia zostaje oderwany od kontekstu, co potęguje jego siłę.

Dodatkowo, kora przedczołowa często nie radzi sobie z odpowiednią regulacją tych silnych emocji, przez co osoba traci kontrolę nad napływem wspomnień. Na poziomie neurochemicznym flashbacki wzmacnia wyższy poziom noradrenaliny i kortyzolu, które w stresie wzmacniają ślady sensoryczne i emocjonalne, co zaburza pełne utrwalanie wspomnień.

Dlaczego to ma znaczenie w terapii?

Proces rekonsolidacji, czyli ponownego przepracowania wspomnienia w bezpiecznym otoczeniu, pozwala obniżyć jego emocjonalne natężenie. Integracja śladów sensorycznych z narracją może osłabić nadmierne połączenia między ciałem migdałowatym a hipokampem, a wzmocnienie kontroli kory przedczołowej poprawia zdolność panowania nad pojawiającymi się obrazami. Dzięki temu terapeuci wspierają pacjentów w bezpiecznym łączeniu fragmentarycznych wspomnień z pełną historią przeżyć.

W efekcie osoby zmagające się z flashbackami mogą stopniowo odzyskać poczucie bezpieczeństwa, a intensywność i częstotliwość tych niechcianych odtworzeń ulega znacznemu osłabieniu.

Fot. IR / Canva

Wielowymiarowość kryzysu zdrowia psychicznego

W obliczu rosnącej świadomości na temat wpływu traumy na zdrowie psychiczne, konferencja „Wielowymiarowość kryzysu zdrowia psychicznego” stanowi ważną platformę do dyskusji nad skutecznymi strategiami pomocy osobom doświadczającym traumy i zaburzeń osobowości. W najbliższy poniedziałek, tj. 7 kwietnia br., będę miał przyjemność wystąpić na tej konferencji, organizowanej przez Psychologiczne Koło Naukowe AEH „Salus et Resistentia”. Podczas mojego wystąpienia „Trauma a zaburzenia osobowości – droga do zrozumienia i skutecznej pomocy” omówię etiopatogenezę zaburzeń osobowości, koncentrując się na modelu biopsychospołecznym. Poruszę wątki wzajemnego wpływu zaburzeń osobowości i doświadczeń traumatycznych oraz przedstawię kierunki pracy psychoterapeutycznej w tym obszarze.

Udział w konferencji jest nieodpłatny dla wszystkich. Nie są wymagane zapisy. Miejsce konferencji to AEH na ul. Okopowej 59. Wydarzenie będzie odbywać się w sali 416 (4. piętro, są windy).

Serdecznie zapraszam!

Koszmary senne – pozytywny sygnał

Fot. Anthony Tran / Unsplash

Badania nad funkcjami snu sugerują, że koszmary senne mogą być sygnałem gotowości mózgu do stawienia czoła trudnym doświadczeniom. Według najnowszych doniesień intensywna aktywność struktur, takich jak ciało migdałowate, hipokamp oraz kora przedczołowa, obserwowana w fazie REM, wskazuje na mechanizmy przetwarzania emocjonalnego, które pozwalają mózgowi na symulację zagrożeń i nabywanie umiejętności regulacji emocji. W rezultacie przekłada się to na lepszą odporność psychiczną w codziennych, często wymagających sytuacjach.

Neuroobrazowanie potwierdza, że podczas intensywnych faz snu REM wzmacniana jest komunikacja między obszarami odpowiedzialnymi za pamięć emocjonalną a strukturami wykonawczymi, co jest kluczowe dla integracji i przetwarzania traumatycznych przeżyć.

Pojawianie się koszmarów sennych może być zatem rozumiane jako gotowość mózgu i naszej psychiki do przetworzenia trudnych lub traumatycznych doświadczeń życiowych. Może być to pozytywny sygnał – informacja zwrotna, że mózg angażuje się w intensywny proces uczenia się radzenia sobie z trudnymi emocjami. Taki mechanizm adaptacyjny nie tylko sprzyja rekonsolidacji pamięci emocjonalnych, ale również buduje elastyczność poznawczą i odporność na przyszłe stresory, co stanowi fundament zdrowia psychicznego w dłuższej perspektywie.

(w niniejszym opracowaniu odwoływałem się do prac Matthew Walkera i Evy van der Helm, badań Josepha LeDoux’a oraz prac Rosalind Cartwright)

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.