Wokół zdrowienia po traumie narosło wiele przekonań o tym, co trzeba zrobić, żeby wreszcie „przepracować” przeszłość. Niektóre z tych rzeczy rzeczywiście mogą pomagać. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować je jako wystarczającą formę leczenia albo wykorzystujemy je po to, żeby nie mierzyć się z tym, co trudne.
Co samo w sobie nie leczy traumy?
- Rozumienie swojej historii. Możemy bowiem doskonale wiedzieć, dlaczego reagujemy w określony sposób, a mimo to nadal reagować tak samo.
- Psychoedukacja, jeśli zdobywana wiedza nie przekłada się na zmianę tego, jak przeżywamy różne sytuacje i jak się w nich zachowujemy.
- Spiritual bypassing, czyli wykorzystywanie medytacji, jogi, afirmacji czy duchowości przede wszystkim po to, żeby nie mierzyć się z trudnymi emocjami, takimi jak złość, lęk czy żal.
- Przekonanie, że zdrowienie oznacza pozbycie się trudnych emocji. Że jeśli nadal odczuwamy lęk, złość, smutek czy wstyd, to znaczy, że jeszcze nie uporaliśmy się z traumą.
- Ruminacje, czyli nieustanne wracanie myślami do tego, co się wydarzyło, analizowanie przeszłości i zadawanie sobie wciąż tych samych pytań: „Dlaczego?”, „Co mogłem zrobić inaczej?”, „Jak mogłem tego nie zauważyć?”.
- Samo opowiadanie o traumie i wielokrotne wracanie do jej szczegółów.
- Gwałtowne zanurzenie w emocjach, katharsis czy udział w intensywnych warsztatach, które obiecują „przepracowanie traumy” w jeden weekend. To, że przeżyliśmy coś bardzo intensywnie, nie oznacza jeszcze, że udało nam się to doświadczenie przetworzyć.
- Stabilizacja, która staje się celem samym w sobie, trwa bez końca i nigdy nie prowadzi do dalszej pracy.
- Czekanie, aż lęk całkowicie zniknie, zanim pozwolimy sobie wrócić do życia.
- Zmuszanie się do wybaczenia albo przekonanie, że bez wybaczenia sprawcy nie można wyzdrowieć.
Nie ma nic dziwnego w tym, że szukamy prostszych rozwiązań. Chcielibyśmy czasem przeczytać odpowiednią książkę, zrozumieć mechanizmy swoich reakcji, nauczyć się jakiejś techniki albo przeżyć coś na tyle intensywnego, żeby wreszcie móc powiedzieć, że mamy to za sobą. Z traumą jednak rzadko da się poradzić sobie w ten sposób.
Samo zrozumienie tego, co nas spotkało, nie wystarczy. Podobnie jak samo przeżywanie emocji. Zdrowienie często wymaga czasu, sporego wysiłku i wytrwałości, a niekiedy również mierzenia się z tym, czego przez długi czas staraliśmy się unikać.
