Mit dwóch połówek jabłka

Image by Frauke Riether from Pixabay

Współczesna forma mitu romantycznego mówi, że istnieje gdzieś w świecie odpowiednia dla nas osoba, która jest naszym dopełnieniem. Bez niej jesteśmy wybrakowani. Razem natomiast, jak złożone dwie połówki jabłka, stanowimy idealną całość. Rozpoznajemy tę osobę po fakcie zakochania się, które musi być obezwładniające i całkowite. Mit ten mówi również, że po znalezieniu takiej osoby, będziemy szczęśliwi już do końca naszego życia.

Niestety takie spojrzenie na intymne relacje jest często powodem wielu nieporozumień, konfliktów, frustracji i rozczarowań. Może nieść niebezpieczeństwo ciągłego szukania ideału, który spełni wszystkie odpowiednie kryteria i wymagania. Tymczasem o udanym związku decyduje nie to, jakie stałe cechy osobowości posiadają partnerzy, lecz jak funkcjonują w związku. Wzajemne funkcjonowanie w intymnej relacji dwóch osób to coś więcej niż suma ich stałych cech charakteru.

Romantyczne podejście do miłości nie gwarantuje satysfakcjonującego związku, a wręcz może być utrudnieniem dla stworzenie relacji partnerskiej, jak również przyczyniać się do jej zakończenia. Przekonanie, że prawdziwa miłość nie zna granic i jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody, samo w sobie jest niekiedy największą przeszkodą na drodze do tego, by związek mógł trwać. Sama miłość (rozumiana jako uczucie) nie wystarcza. Potrzebne jest jeszcze zaangażowanie i wysiłek włożony w budowanie relacji opartej nie tylko na początkowym uczuciu.


Tekst pochodzi z artykułu Wokół mitu romantycznej miłości.

Jak dbać o siebie w zawodzie terapeuty?

Każdy, kto choć raz leciał samolotem, wie – maskę tlenową należy nałożyć najpierw sobie, a następnie dziecku. Ta zasada stała się metaforą dla rodziców i osób wykonujących zawody pomocowe: musimy najpierw zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, aby właściwie dbać o tych, za których jesteśmy odpowiedzialni.

Mimo teoretycznej świadomości, jak ważny jest to temat, samoopieka i profilaktyka zdrowia psychicznego jest jednym z najbardziej zaniedbanych obszarów w programach studiów psychologicznych i szkoleń z psychoterapii. To sprawia, że psychologom i terapeutom na różnych etapach rozwoju zawodowego często trudno jest dbać o balans między pracą a życiem prywatnym. Pracują za dużo, biorą pod opiekę zbyt wiele “trudnych przypadków” naraz i nie zawsze pamiętają o tym, aby regularnie uzupełniać własne emocjonalne zasoby. Skutki bywają poważne: przemęczeni i niezaopiekowani terapeuci stają się mniej efektywni, nadmiernie przeżywają trudności swoich Pacjentów lub wręcz przeciwne – są wobec nich mniej empatyczni. Zaniedbują prywatne relacje, zaczynają odczuwać objawy depresji czy lęku.

Zapraszam zatem serdecznie terapeutów i osoby pracujące w zawodach pomocowych na szkolenie Jak dbać o siebie, pracując z osobami po traumie?, na którym opowiem o takich zjawiskach, jak:

  • Wtórny zespół stresu pourazowego (Secondary Traumatic Stress Disorder – STSD) / wtórny stres traumatyczny
  • Zmęczenie współczuciem
  • Trauma zastępcza
  • Wypalenie zawodowe wśród terapeutów pracujących z traumą
  • Zastępcza rezyliencja
  • Zastępczy wzrost potraumatyczny

Przyjrzy się również:

  • Autodiagnozie
  • Samopomocy i jej granicom
  • Profilaktyce

Więcej informacji o kursie znajdziesz TUTAJ.

Mx1B7npQjPbs4SPnRD7HE8nHuJ4C0nlP6UjN18kI

Jaki sens nadajesz starości?

Image by MV-Fotos from Pixabay

Zwykło się uważać, że starość jest przynależna do grupy osób, które ukończyły pewien wiek. Starość można jednak postrzegać również w kategoriach osobistej decyzji. Sprzyja temu społeczne przyzwolenie na wychodzenie poza stereotypowe zachowania, które – jeszcze w ubiegłym stuleciu – były mocno przypisane do określonych grup wiekowych. Aktualnie wiele osób decyduje się na karierę po 50. czy 60. roku życia, a niektórzy nawet później. Osoby te zakładają wtedy firmy, zaczynają realizować swoje pasje zawodowe i prywatne. Starość może być bardzo subiektywnym odczuciem. Jest w dużej mierze zjawiskiem społecznym, indukowanym przez obyczaje, obowiązujące sposoby myślenia, przekonania, które obowiązują w danej kulturze, ale też marketing.

Biorąc pod uwagę postrzeganie starości w kategoriach osobistej decyzji lub subiektywnego odczucia, można powiedzieć, że to, jak oceniamy ten okres, zależy od tego, jaki sens mu nadajemy. Możemy postrzegać starość jako okres, kiedy nic dobrego w naszym życiu się nie przydarzy, kiedy należy ograniczyć działalność zawodową, towarzyską, społeczną czy edukacyjną. Możemy też widzieć starość jako okres, w którym nadal warto podejmować nowe role w życiu, uczyć się nowy rzeczy, brać udział w ciekawych wydarzeniach czy poznawać nowych ludzi. Możemy postrzegać ten czas jako taki, w którym realizowanie swoich pasji i rozwijanie własnych zainteresowań nadal ma sens.


Tekst pochodzi z artykułu Starość – też radość.

Narcyzm to nie bycie zakochanym w sobie

Vika_Glitter

Narcyzm to bycie zakochanym w sobie?

Nic bardziej mylnego!

Możemy często spotkać się z przekonaniem, że narcyz to osoba zakochana w sobie. W rzeczywistości jednak nie jest to prawda. U podstaw zaburzenia narcystycznego leży bowiem wstyd. Tam w ogóle nie ma miłości do siebie.

Tam jest wielkościowość napędzana przymusem osiągnięcia nierealistycznych standardów i nienawiścią do siebie oraz lękiem przed byciem przeciętnym. To wszystko ma źródło we wstydzie dotyczącym wad i niedoskonałości. Stąd też konieczność schowania wszystkiego, co niedoskonałe.

Osoba z zaburzeniami narcystycznymi nie jest zakochana w sobie. Wręcz przeciwnie – nienawidzi siebie i jest sobą zawstydzona, swoim byciem niedoskonałym człowiekiem.  Boi się, że zostanie to w końcu odkryte – dlatego tak bardzo będzie próbowała przekonać siebie i innych, że jest doskonała.

Autor: Igor Rotberg

Bezkonfliktowość – wada czy zaleta?

Image by NoName_13 from Pixabay

Jednym z powszechnych błędnych przekonań dotyczących kłótni w relacjach intymnych jest to, że konflikty z partnerem są niechybnym znakiem rozpadu związku. Przekonanie to mówi, że szczęśliwy związek to taki, w którym partnerzy zawsze się ze sobą zgadzają, w którym zawsze jest harmonia. Stąd też mogą płynąć oczekiwania, że partnerzy wszystko i zawsze muszą robić razem i we wszystkim być jednomyślni. Tymczasem, jak podkreślają psychologowie, brak odrębności partnerów uniemożliwia budowanie związku. Dojrzała relacja zaczyna się, gdy uczestniczą w niej dwie odrębne osoby ze swoimi światopoglądami, zainteresowaniami, światami.

Brak różnicy zdań, brak odrębności, a co za tym idzie brak niekiedy kłótni czy sprzeczek może wskazywać, że para nie pozwala sobie rozwijać się relacji. W miarę trwania związku miłosnego zmiany relacji są nieuchronne. Bycie w związku, poza dostarczaniem pozytywnych doznań oraz zaspokajaniem potrzeb czy realizacją istotnych życiowych wartości, wiąże się również z pewnymi kosztami. Tymi kosztami są właśnie między innymi pojawiające się od czasu do czasu konflikty, z którymi pary różnie sobie radzą. Stanowią one integralną część rozwoju relacji intymnej. I – chociaż mogą być bardzo trudnymi doświadczeniami – często to dzięki konfliktom para może wzmocnić poczucie bezpieczeństwa oraz własnego sprawstwa.


Tekst pochodzi z artykułu W zgodzie i w konflikcie.

Pomaganie nie jedno ma imię

Dlaczego pomagamy?

  • wierzymy, że gdy będziemy w potrzebie, znajdzie się ktoś, kto pomoże nam;
  • działanie to łagodzi nasz wewnętrzny dyskomfort, kiedy obserwujemy czyjąś krzywdę;
  • pomaganie sprawia, że możemy dobrze o sobie myśleć („jeśli pomagam, to nie mogę być złym człowiekiem”);
  • mamy przeświadczenie, że pomaganie „zeruje” nasze wcześniejsze, złe uczynki;
  • czujemy się wtedy ważni, przydatni, potrzebni;
  • takie działania mogą pomagać nam zyskiwać sympatie, uznanie i aprobatę społeczną;
  • wynika to z naszych schematów myślowych (często zaczerpniętych z kontekstu społeczno-kulturowego lub rodzinnego);
  • dzięki temu czujemy się bardziej sprawczy, możemy oddziaływać na świat;
  • mamy wtedy przeświadczenie, że należymy do wspólnoty.

To tylko niektóre z motywacji leżącej u podstaw pomagania innym ludziom. Więcej o pomaganiu w AUDYCJI RADIOWEJ.

Photo by Lina Trochez on Unsplash

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.

Pozytywne myślenie

Kiedy analizujemy rolę przekazu społecznego, mającego na celu zwiększenie poziomu odczuwanego szczęścia w naszym życiu, na szczególną uwagę zasługuje kult „pozytywnego myślenia”. Zaszczepia on w nas bowiem ideę, że w życiu przydarzać się nam będą tylko dobre wydarzenia za sprawą samego myślenia o nich, a sama rezygnacja z myślenia o tym, co trudne i nieprzyjemne, sprawi, że nie będziemy doświadczać nieszczęść i niepowodzeń. Idea ta z kolei znalazła wyraz w propagowaniu stosowania pozytywnych afirmacji jako remedium na życiowe problemy lub przynajmniej jako sposób na poprawienie naszego samopoczucia.

Afirmacje, pozytywne myślenie, imperatywy mające podnieść nasz poziom zadowolenia z życia to odpryski uproszczonych idei z jednego z nurtów w psychologii, a mianowicie psychologii pozytywnej. Teorie zawarte w tym nurcie, zapoczątkowanym przez prace Martina Seligmana, są dużo bardziej złożone, a samo pojawienie się psychologii pozytywnej wniosło ważne zmiany do myślenia o psychice człowieka. Wcześniej bowiem przeważało widzenie człowieka jako istoty kruchej, słabej, nieradzącej sobie z trudnymi doświadczeniami. To, co dobrego wniosła psychologia pozytywna, to spojrzenie na człowieka jako wyposażonego w skuteczne mechanizmy radzenia sobie z życiem. Teorie te są jednak dalekie od naiwnego optymizmu pozytywnego myślenia.


Tekst pochodzi z artykułu W świecie imperatywów.

Photo by Ahmed Zayan on Unsplash

Koło naukowe – Salus et Resistentia

AEH koło naukowe

W najbliższy poniedziałek (15 stycznia) będę miał przyjemność uczestniczyć jako ekspert w spotkaniu w ramach Psychologicznego Koła Naukowego AEH Salus et Resistentia.

Rozmowa dotyczyć będzie zagadnień związanych z traumami transgeneracyjnymi, pracą terapeutyczną z genogramem oraz z systemowym rozumieniem przekazów rodzinnych. Wraz z prowadzącą, doktorantką psychologii Agatą Sosnowską, zapraszamy wszystkich studentów i studentki oraz wykładowców i wykładowczynie AEH.

Spotkanie odbędzie się na platformie MTeams.

Autor: Igor Rotberg

Introwertyk nie oznacza osoby nietowarzyskiej

Image by MAIRA ALI from Pixabay

Introwertyk nie oznacza osoby która:

  • nie lubi ludzi;
  • jest nieśmiała;
  • źle się czuje w większym gronie;
  • jest nietowarzyska;
  • nie lubi rozmów;
  • nie ma kompetencji społecznych.

Introwertyk to osoba, która po prostu inaczej niż ekstrawertyk doświadcza swojej towarzyskości. Kontakty z innymi ludźmi rozładowują jej baterie – ale to nie znaczy, że nie lubi spotykać się z innymi. Po prostu będzie potrzebować czasu na pobycie samej ze sobą, żeby naładować akumulatory, a mówiąc językiem bardziej psychologicznym – żeby odbudować zasoby relacyjne.

Ekstrawertyk z kolei będzie doświadczał swojej towarzyskości w taki sposób, że kontakty z innymi ludźmi będą ładować jego akumulatory – dzięki temu będzie mógł odbudowywać swoje zasoby energii i motywacji, które zostały zużyte przez inne czynności.

PS. Ekstrawertyk może nie lubić ludzi, być nieśmiały, źle się czuć w większym gronie, być nietowarzyskim, nie lubić rozmów i nie posiadać kompetencji społecznych…. Ale oczywiście nie musi.

Autor: Igor Rotberg