Miłość postrzegana jako uczucie jest z natury efemeryczna. Nasze myśli, potrzeby czy otoczenie wpływają na to, jak silnie je odczuwamy. Odczuwanym emocjom towarzyszy silne pobudzenie, ale mają one nietrwały charakter. Możemy w tej samej chwili stać obok ukochanej osoby i czuć zmęczenie, irytację czy obojętność i nie doświadczamy wtedy ciepłych uczuć miłości. Nie oznacza to jednak, że nasza potrzeba bycia kochanym nagle znika. Pytania: „Czy mnie kochasz?” bez odniesienia do konkretnego czasu bywa pułapką, bo zakłada, iż uczucia mogą być niezmienne. Miłość jako uczucie nie istnieje w oderwaniu od chwili. Fundament miłości leży zatem głębiej niż tylko w emocjach. Znajduje się w naszych potrzebach i świadomych decyzjach.
Więcej o trzech wymiarach miłości przeczytacie w moim artykule „Czuję, potrzebuję, działam”, który znajdziecie w formie PDF lub w wydaniu papierowym, dostępnym TUTAJ.

Fot. Maksym Kaharlytskyi / Unsplash



Uczucia, które na początku relacji charakteryzowały się dużą intensywnością, wraz z kontynuowaniem znajomości ulegają ochłodzeniu. Faza uniesień i zachwytów drugą osoba zawsze ma swój kres. Większość osób jest jednak przekonana, że początkowa namiętność, dla której charakterystyczne są takie określenia jak „obsesja” czy „widzenie tunelowe”, jest właśnie taką, jaka być powinna w związku. Buntują się przeciwko temu, że po kilku miesiącach lub latach stygnie ona do pewnej normy (która to norma uzależniona jest od indywidualnych cech danej osoby, takich jak wiek, stan zdrowia czy styl życia). Stawiając jako punkt odniesienia początkową intensywność uczuć, mają trudności w zaakceptowaniu, że ich niższy poziom okazuje się być właściwą namiętnością, adekwatną do dojrzałej relacji.
Wskazuje ona jedynie na pewne procesy zachodzące w naszej psychice, jak i naszym ciele. Na ogół charakteryzuje się tym, że jedna myśl (o obiekcie naszych uczuć) przesłania wszystkie inne myśli. Spada poziom naszego krytycyzmu, pojawiają się problemy z koncentracją, trudności w wykonywaniu prac intelektualnych. Jesteśmy niezwykle podekscytowani i skłonni do podejmowania szeregu aktywności, które wcześniej nie przyszłyby nam do głowy. Cele życiowe, które do tej pory były dla nas ważne, mogą odchodzić na dalszy plan lub całkowicie znikać. Na poziomie somatycznym możemy odczuwać spadek łaknienia, jak również mogą występować problemy ze snem. To wszystko świadczy tylko o tym, że nasze ciało i nasza psychika znalazły się w fazie zakochania – nie wskazuje natomiast na to, że związek z osobą, w której jesteśmy zakochani, okaże się w przyszłości satysfakcjonujący.