Jak dojść do siebie po krzywdach przeszłości?

Miałem przyjemność gościć w Podcaście Charyzmatycznym u psychologa Dawida Straszaka. Rozmawialiśmy o wpływie traumy relacyjnej na życie i w trakcie rozmowy zastanawialiśmy się, czym jest trauma złożona, dlaczego krzywdzone dziecko obwinia o krzywdę siebie oraz co nam robią dysfunkcyjne relacje w dzieciństwie. Badaliśmy również różnice między trudnym a traumatycznym doświadczeniem. Przyglądaliśmy się, co może wspierać dziecko w radzeniu sobie z trudnymi wydarzeniami i co może być zasobem rodzica czy opiekuna. Poruszyliśmy także kwestię ogromu przemocy na przestrzeni dziejów. A na koniec omówiliśmy mechanizm powtarzania traumy, który skutecznie utrudnia radzenie sobie z dysfunkcyjnymi wzorcami wyniesionymi z dzieciństwa. 

Tak, to była intensywna i długa rozmowa – dlatego być może warto obejrzeć ją i odsłuchać po trochu, na raty, odcinkami. Wszak ma nieść walor edukacyjny, a nie traumatyzujący. Niemniej zachęcam Was bardzo gorąco do obejrzenia i odsłuchania naszej rozmowy, ponieważ zdecydowaliśmy się na danie sobie więcej czasu, żeby móc naprawdę pogłębić temat traumy relacyjnej. 

Nagrania jest dostępne na YouTube, Apple Podcasts oraz SoundCloud.

Niejednoznaczna strata

W codziennej praktyce psychoterapeutycznej często spotykam sytuacje, które trudno sklasyfikować jako typową stratę. W psychologii istnieje na to określenie: niejednoznaczna utrata (ambiguous loss). Pojęcie to stworzyła psycholożka, psychoterapeutka rodzin i badaczka Pauline Boss. To „strata bez zamknięcia”, której cechą charakterystyczną jest brak rytuałów pomagających pogodzić się z tym, co zostało utracone. W takich chwilach pacjentki i pacjenci tkwią w liminalnej przestrzeni, zawieszeni między tym, co było, a tym, co może, lecz nie musi się wydarzyć. Na przykład pojawiająca się utrata roli czy relacji, jak przy demencji u bliskiej osoby („Czy nadal jestem dzieckiem dla rodzica, który już mnie nie pamięta?”) albo w sytuacji, kiedy bliski umiera („Czy mogę już się pożegnać, czy nadal mogę się cieszyć, że żyje?”), nie może zostać opłakana jako strata ostateczna. Stan psychologicznej nieobecności, „tu, ale już nie tu” (here, but not here), uniemożliwia przejście do żałoby w klasycznym znaczeniu.

Tego typu żałoba nie tylko zatrzymuje proces opłakiwania, lecz także rodzi paradoksalny konflikt: z jednej strony na coś jest już za późno (bo widzimy, że strata dokonała się po części), a z drugiej strony wciąż czekamy, jakby na potwierdzenie ostateczne („coś jeszcze musi się zdarzyć”). U osoby doświadczającej niejednoznacznej straty ten stan żałoba trwa w formie oczekiwania i może prowadzić zarówno do przedłużającego się bólu, jak i do utrudnienia emocjonalnej adaptacji.

W terapii ważne jest, aby nazwać to doświadczenie, osadzić je w relacji terapeutycznej i wspólnie szukać sposobów na to, by „żyć dalej” mimo braku odpowiedzi, mimo braku zamknięcia. Model terapeutyczny, który proponuje Pauline Boss, odchodzi od idei ostatecznego „zamknięcia”. Zamiast tego skupia się na budowaniu odporności, znaczenia oraz na „oswajaniu niepewności”, czyli uczeniu się życia w warunkach, w których do prawdy nie da się dotrzeć. To szczególnie bliska mi perspektywa, o której pisałem w poście o zdolności negatywnej .

Fot. Leiada Krözjhen / Unsplash

Samowspółczucie to nie samopobłażanie

Fot. IR / Unsplash

Koncepcja troski w stosunku do siebie wydaje się czasami niewłaściwa bądź trudna do wdrożenia w życie. Przyczyną może być dość powszechne mylenie samowspółczucia z samopobłażaniem i dogadzaniem samemu sobie ponad miarę. Dodatkowo człon „współczucie” nie ma dobrych konotacji. Kojarzy się z użalaniem się nad kimś, nad sobą. Z łaską, z litością. Wydaje się być cechą słabych ludzi. Silni ludzie biorą się w garść, są wymagający wobec siebie i innych. Nie potrzebują więc współczucia. Z tego też powodu odbieramy często postawę współczucia wobec siebie jako litowanie się nad sobą, jako stawianie siebie w roli ofiary.

Inna przyczyna wynika z tego, że samokrytyka – bardziej niż samowspółczucie – kojarzy się z dostrzeganiem faktów. Niestety w takim postrzeganiu współczucia wobec siebie pomijamy fakt, że do samokrytyki dołącza się również ocena. Oczywiście prawdą jest, że myśli, które pojawiają się podczas autokrytyki, opierają się na faktach, ale to właśnie ocena jest tym, co boli nas najbardziej i często blokuje nasze działanie. „Przytyłam pięć kilo”, „Nie udało mi się rzucić palenia” – to są myśli, których podstawę stanowią fakty. Ale w samokrytyce wraz z tymi myślami pojawiają się oceny: „Przytyłam pięć kilo, więc jestem beznadziejna!”, „Nie udało mi się rzucić palenia – do niczego się nie nadaję!”. Myśli takie nie mobilizują nas do działania, nie motywują do zmiany.

Jeszcze jedną kwestią jest to, że samokrytyka daje złudne poczucie samokontroli. Często wierzymy, że krytykowanie samego siebie, karanie za popełnione błędy i porażki wprowadza większą samodyscyplinę do naszego życia, bardziej nas motywuje i sprawia,  że zwiększamy swój stopień kontroli nad własnym życiem. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie: o ile troska o samego siebie sprawia, że zwiększa się nasz poziom motywacji, o tyle karanie siebie sprawia, że spada nasza wydajność i więcej rzeczy odkładamy na później. Samowspółczucie jest jednym z tych czynników, który przeciwdziałają prokrastynacji.


Tekst pochodzi z mojego artykułu W stronę życzliwości.

Lęk przed opuszczeniem, bliskością i odrzuceniem

Lęk przed opuszczeniem i porzuceniem. Lęk przed bliskością. Lęk przed odrzuceniem. Lęk przed zatraceniem się w relacji.

W ramach wakacyjnego cyklu po raz kolejny miałem przyjemność gościć u Kamy Wojtkiewicz w podcaście Sznurowadła myśli. Tym razem rozmawialiśmy o tym, które z lęków w miłości to lęki do zaakceptowania i samodzielnego opracowania. A które zaczynają być już kliniczne i wymagają wsparcia specjalisty? Jak pracuje się z lękiem przed opuszczeniem w terapii? I co pomaga nam wzmacniać się w bezpiecznym przywiązaniu?

Dodatkowo z tego odcinka dowiecie się o tym, jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe relacje, o tym, jak trauma złożona (CPTSD) może intensyfikować lęk w miłości, o tym, dlaczego boimy się zlać z drugą osobą i utracić własną tożsamość oraz o tym skąd bierze się przekonanie, że nie zasługujemy na miłość i jak wpływa ono na nasze zachowanie.

Dzielę się praktycznymi wskazówkami, jak zacząć pracę nad tymi lękami, zarówno samodzielnie, jak i w terapii.

Nagrania można odsłuchać na stronie podcastu, Spotify, YouTube, Apple Podcasts oraz Google Podcasts.

Kiedy przestajemy naprawiać partnera…

Fot.  LOGAN WEAVER @LGNWVR / Unsplash

Próby zmiany partnera rodzą opór, frustrację i poczucie zagrożenia autonomii, podświadomie prowokując reakcję ataku lub wycofania. Nic dziwnego zatem, że – jak zauważa terapeutka par Baya Voce – chwila, w której przestajemy usiłować „naprawić” partnera, to moment, gdy związek naprawdę ma szanse dobrze funkcjonować. Jak to zrobić? Warto potraktować opór partnera nie jako przejaw buntu, lecz jako cenną informację. O czym? O tym, co jest dla niego/niej ważne, co wzbudza w niej/nim lęk, co uruchamia reakcje obronne. To sygnał: „Tu coś boli. Tu coś nie działa. Tu warto się zatrzymać i zrozumieć”. Opór podpowiada, co jest dla drugiej osoby trudne lub niepokojące.

Pary, które są w długich i satysfakcjonujących związkach, również doświadczają konfliktów, podczas których jedna lub obie osoby „odpalają się”. Jednak tym, co wyróżnia udane związki, jest podejście partnerów do takich sytuacji. Badania psychologiczne potwierdzają, że o sile relacji decyduje nie brak konfliktów, lecz to, w jaki sposób partnerzy sobie z nimi radzą i naprawiają więź po sporze. Partnerzy w takich parach są zaciekawieni wzajemnymi reakcjami zamiast je oceniać. Uczą się dostrzegać, że za pozornymi „wadami” często kryją się mechanizmy obronne, które nierzadko okazują się strategiami przetrwania, sposobami reagowania ukształtowanymi przez trudne doświadczenia. Oczywiście nie znaczy to, że usprawiedliwiają partnera czy pomniejszają jego odpowiedzialność za zachowanie. Jednak w oporze widzą znak, że dotykają czegoś naprawdę ważnego, że warto tutaj się zatrzymać, zaciekawić się tym, chcieć zrozumieć drugą osobę.

WWO a narcyzm wrażliwy

Fot. Carolina Heza / Unsplash

Koncepcja WWO (osoba wysoko wrażliwa) spopularyzowana przez amerykańską psycholożkę Elaine Aron (2017), opisuje osoby rzekomo wyróżniające się silniejszym odczuwaniem bodźców, głębszym przetwarzaniem informacji, łatwym przestymulowaniem, intensywnym przeżywaniem emocji, wyjątkową empatią i wyczuleniem na subtelne sygnały. Brzmi to całkiem atrakcyjnie i wiele osób czytających taki opis ma wrażenie, że pasuje on do nich, podkreślając ich wrażliwość i niepowtarzalność. Nic dziwnego, że idea WWO zyskała popularność, a niektórzy postrzegają swoją wrażliwość wręcz jako dar, ale i brzemię, które czyni ich życie „inne od reszty”. Pojawiły się jednak pytania, czy owa „wysoka wrażliwość” to faktycznie odrębna cecha, czy też kryją się za nią znane już zjawiska psychologiczne.

Badania naukowe wskazują na istotne powiązania między WWO a narcyzmem wrażliwym. W języku kliniczny odróżnia się narcyzm wielkościowy od wrażliwego. Ten drugi przejawia się m.in. introwersją, niepewnością siebie i defensywnością, podczas gdy pierwszy wiąże się z ekstrawersją, śmiałością i arogancją. To właśnie narcyzm wrażliwy wydaje się mieć wiele cech wspólnych z obrazem WWO. Najnowsze badanie austriacko-niemieckiego zespołu (Jauk i in., 2022) wykazało silną dodatnią korelację między wynikiem skali wysokiej wrażliwości a narcyzmem wrażliwym. I, co ważne, zależność ta nie wynikała jedynie z ogólnej skłonności do neurotyczności. Osoby określające się jako WWO przejawiały typowe reakcje spotykane u osób z narcyzmem wrażliwym, takie jak ukrywanie swojego „prawdziwego ja”, dewaluowanie innych, uzależnianie poczucia własnej wartości od opinii otoczenia (tzw. warunkowa samoocena), wybuchy „narcystycznej furii” oraz fantazje o własnej wielkości. Autorzy sugerują wręcz, że wysoka wrażliwość może okazać się subtelną formą narcyzmu klinicznego, co znaczy, że za deklarowaną „wrażliwością” mogą stać mechanizmy typowe dla narcystycznej osobowości.

Z punktu widzenia nauki koncepcja WWO budzi spore kontrowersje. Psychologia akademicka nie wyróżnia jednoznacznie kategorii „osób wysoko wrażliwych”. Brak jest solidnych dowodów, by istniała odrębna grupa ludzi o jakościowo innej wrażliwości. Wysoka popularność tego terminu wynika m.in. z efektu horoskopowego: opisy Aron są na tyle pochlebne i ogólne, że wiele osób łatwo się z nimi identyfikuje jako z etykietą wyjaśniającą ich trudności. Elaine Aron oparła teorię WWO na osobistych refleksjach i kwestionariuszu z 27 pytań, który okazał się metodologicznie wadliwy. Pytania sformułowano bardzo ogólnie i dotyczą one doświadczeń tak powszechnych, że większość ludzi odpowiada na wiele z nich twierdząco, co wcale nie świadczy o „nadwrażliwości”, lecz o uniwersalnych zasadach funkcjonowania psychiki. W efekcie pojęcie wysokiej wrażliwości jest nieostre i w gruncie rzeczy opisuje kombinację cech temperamentalnych znanych psychologii od lat. Jan Strelau w swojej teorii temperamentu wyróżnił reaktywność emocjonalną (tendencję do silnego reagowania emocjami na bodźce) oraz wrażliwość sensoryczną (wyczulenie na bodźce o niskiej intensywności). Każdy z nas przejawia te cechy w pewnym stopniu, nie są one unikalną właściwością tylko dla osób z WWO. Zatem choć idea osób wysoko wrażliwych proponowana przez Elaine Aron zyskała dużą popularność, należy podchodzić do niej krytycznie i ostrożnie, opierając się na rzetelnych badaniach naukowych zamiast popularnych etykiet.

Bibliografia:

Aron, E., N. (2017). Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza. Łódź: Feeria.

Jauk, E., Knödler, M., Frenzel, J., Kanske, P. (2022). Do highly sensitive persons display hypersensitive narcissism? Similarities and differences in the nomological networks of sensory processing sensitivity and vulnerable narcissism. Journal of Clinical Psychology, 79(1), 228–254.

Strelau, J. (2015). Różnice indywidualne. Historia – determinanty – zastosowania (wyd. 2). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Narcyzm – cierpienie, dewaluacja i trauma relacyjna

Na czym polega głębokie cierpienie i wewnętrzna pustka osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości? Jaki wpływ ma trauma wczesnodziecięca i brak responsywnego rodzica? W jaki sposób narcystyczny rodzic buduje w dziecku rys borderline? I jak lepiej zrozumieć, a finalnie pomóc osobie z takim zaburzeniem?

Po raz kolejny miałem przyjemność gościć u Kamy Wojtkiewicz w podcaście Sznurowadła myśli. Tym razem rozmawialiśmy o narcyzmie, cierpieniu, dewaluacji i traumie relacyjnej. Nie była to jednak kolejna rozmowa o tym, jak uchronić się przed toksycznym narcyzem. Nie znajdziecie w niej wyższościowej oceny, straszenia i obśmiewania. Posłuchacie natomiast o tym, jakie mechanizmy podtrzymują tendencje narcystyczne, co w terapii pomaga – konfrontacja czy empatyczne odzwierciedlenie – i jak dziecko, które uczy się budować fałszywe Ja, żeby zadowolić rodzica, wzmacnia w sobie rys narcystyczny w dorosłości.

Nagrania można odsłuchać na stronie podcastu, Spotify, YouTube, Apple Podcasts oraz Google Podcasts.

Pozornie łatwe wyjścia

Pułapka strategii unikowych opiera się na mechanizmie, który polega na utrwalaniu przekonania, że unikanie jest jedyną bezpieczną strategią radzenia sobie z trudnościami. Rzecz w tym, że ignorując problemy, nie dajemy sobie szansy na ich rozwiązanie, co prowadzi do kumulowania się ich.

Głównym kosztem stosowania strategii unikowych jest utrata możliwości rozwoju emocjonalnego. W obliczu trudnych doświadczeń, takich jak konflikty, krytyka czy porażki, mechanizm unikania chroni nas przed natychmiastowym dyskomfortem, jednak jednocześnie blokuje możliwość nauki, akceptacji własnych ograniczeń, wykorzystania swojego potencjału oraz budowania odporności na stres. Długotrwałe stosowanie strategii unikania prowadzi do narastania lęków, niepewności i obniżenia poczucia własnej wartości, a to pogarsza nasze zdolności adaptacyjne.

Mechanizmy unikania można zmieniać, choć wymaga to świadomej pracy nad sobą. Kluczowym krokiem jest uświadomienie sobie, że unikanie problemów nie jest rozwiązaniem, lecz jedynie sposobem na chwilowe osłabienie bólu. A kluczową umiejętnością jest akceptacja dyskomfortu jako przejściowego stanu, a nie powodu do ucieczki. Oznacza to pozwolenie sobie na doświadczanie niepewności i przeżywanie niekomfortowych emocji.

Więcej o wycofywaniu się wobec trudności, odkładaniu decyzji, zwlekaniu z przeprowadzeniem trudnej rozmowy czy rezygnacji z dążenia do realizacji życiowych celów znajdziecie w artykule, który napisałem do dwumiesięcznika Newsweek Psychologia. Rozmowę możecie przeczytać w PDF lub w formie ELEKTRONICZNEJ

Fot. IR / Unsplash

Podwójna empatia

Koncepcja podwójnej empatii pochodzi z pracy dr . Damiana Miltona z 2012 roku, który zwrócił uwagę, że problem z empatią nie leży wyłącznie po stronie osób w spektrum autyzmu. Okazuje się, że zarówno osoby autystyczne, jak i neurotypowe napotykają przeszkody we wzajemnym rozumieniu doświadczeń i stylów komunikacji. Ta koncepcja kwestionuje wcześniejsze teorie mówiące o rzekomym niedoborze empatii u osób z autyzmem i pokazuje, że trudności w komunikacji wynikają nie z jednostronnego braku, ale z różnic między grupami. Warto podkreślić, że osoby autystyczne równie dobrze potrafią empatyzować emocjonalnie oraz nawiązywać relacje w ramach własnego spektrum, tak jak neurotypowe w swojej grupie.

Badania potwierdzają, że nie tylko osoby autystyczne mają trudności w interpretacji emocji i intencji osób neurotypowych, lecz także neurotypowi nie zawsze trafnie odczytują przekazy osób ze spektrum. To działa w dwie strony. Powinniśmy brać to pod uwagę, oferując wsparcie czy terapię, ponieważ nie chodzi o „naprawę” jednej ze stron, ale o stworzenie przestrzeni do wzajemnego uczenia się języków komunikacyjnych. Co więcej, osoby autystyczne często dobrze zdają sobie sprawę ze swoich wyzwań i aktywnie pracują nad kompensacją różnic, podczas gdy wiele osób neurotypowych może nie być świadomych tych wyzwań i nie podejmuje podobnego wysiłku.

Idea podwójnej empatii zachęca do szukania kompromisu i dialogu dwukierunkowego. Szkolenia oraz interwencje powinny wspierać rozwój kompetencji komunikacyjnych obu stron oraz zrozumienie i akceptację różnic, zamiast skupiać się wyłącznie na kompensowaniu „objawów autyzmu”. Wyzwanie tkwi w stworzeniu wspólnej przestrzeni, gdzie obie grupy uczą się wzajemnego języka komunikacji, zamiast narzucać jedną „poprawną” formę. Dzięki temu buduje się wzajemny szacunek i zrozumienie, co znacząco może zmniejszać poziom niepokoju w relacjach.

Fot. Bewakoof / Unsplash

Trauma złożona – nagranie sesji

Zapraszam Was do obejrzenia prowadzonej przez mnie sesji i zobaczyć, jak wykorzystuję w praktyce konkretne narzędzia i sposoby pracy. Podczas tego webinaru, oprócz możliwości zadania pytań do prezentowanego materiału, będziecie mogli dowiedzieć się:

  • jak wykorzystywać prace domowe do pracy z osobami z cPTSD;
  • jak pracować z dysfunkcjonalnymi schematami, które mają swoje źródła w doświadczeniach traumatycznych 
  • jak badać, co czuje i co przeżywa pacjent, szczególnie w konfrontacji z trudnymi doświadczeniami 
  • jak dbać o to, by układ limbiczny pacjenta podczas sesji był w optymalnym pobudzeniu, tak by procesowanie doświadczeń traumatycznych mogło mieć miejsce
  • jak gruntować pacjenta oraz jak stosować technikę uważności i ucieleśnienia
  • jak poszerzać okno tolerancji pacjenta na odczuwanie różnych trudnych emocji
  • jak pracować z różnymi częściami osobowości, a w szczególności z tą, która niesie w sobie uraz z przeszłości w celu leczenie tego urazu
  • jak radzić sobie w sytuacji, gdy pacjent doświadcza dysocjacji
  • jak psychoedukować pacjenta o skutkach terapii oraz tego, co może się z nim dziać między sesjami 

Do kogo kierowane jest szkolenie?

Dołącz do szkolenia, jeśli jesteś psychologiem lub psychoterapeutą niezależnie od nurtu, w którym pracujesz i chcesz poznać skuteczne sposoby pracy psychoterapeutycznej z pacjentami z cPTSD oraz chcesz umieć lepiej rozpoznawać to zaburzenie  W szkoleniu możesz uczestniczyć też jako student psychologii lub osoba, która jest zainteresowana tematem psychoterapii cPTSD.

Kiedy: 7 lipca (poniedziałek), 18:00-21:00 (dołącz na żywo lub obejrzyj nagranie).

Zapisy na szkolenie TUTAJ.