Kompleksy – jak sobie z nimi radzić?

Kompleksy są to negatywne przekonania co do naszej osoby. Obejmować one mogą różne uczucia (takie jak lęk czy złość), ale przede wszystkim wiążą się z pojawianiem się wstydu. To jest trudna dla nas emocja, więc staramy się jakoś z nią poradzić i robimy to za pomocą różnych mechanizmów obronnych, czyli takich strategii psychologicznych, które są próbą poradzenia sobie z tym, co przykre. Dodatkowo występowanie kompleksów utrudnia nam normalne funkcjonowanie, przyczyniając się do pogarszania naszej samooceny oraz obniżania pewności siebie. StockSnap 02

Można wyróżnić kilka kategorii kompleksów. I są nimi:

  • wygląd zewnętrzny (np. waga, wzrost)
  • rodzina pochodzenia (np. biedna rodzina lub rodzice nadużywający alkoholu)
  • cechy charakteru (np. introwertyzm)
  • brak określonych zdolności i umiejętności (np. brak znajomości języków obcych, obsługi komputera czy brak prawa jazdy)
  • praca i wykształcenie (np. nieskończenie szkoły, przerwanie studiów czy praca nisko płatna)
  • sytuacja finansowa (np. to, co posiadamy, gdzie mieszkamy, jak się ubieramy)
  • odmienności (np. kolor skóry, pochodzenie etniczne, wyznanie religijne czy orientacja seksualna)
  • ułomności (np. wada wymowy czy poruszanie się na wózku)

Więcej o kompleksach w wywiadzie z Igorem Rotbergiem w audycji radiowej Nocna Zmiana (od 1:11:40 do 1:27:20).

Wystarczająco dobra rodzina

Idealna rodzina nie istnieje. Jest jednak wiele wystarczająco dobrych. Ten termin, stosowany przez terapeutę Donalda Winnicotta, odnosił się pierwotnie do matek. Ale z powodzeniem można rozszerzyć go na cały rodzinny układ. Co zatem oznacza on w odniesieniu do rodziny? Wystarczająco dobra rodzina to taka, która zaspokaja potrzeby jej członków częściej niż nie zaspokaja. Na przykład gdy ktoś chce, by ktoś inny go wysłuchał, to zazwyczaj to się stanie, jeśli poprosi. Gdy ktoś ma ochotę się przytulić, prawie na pewno ktoś go przytuli. A jeśli złapie na drodze gumę, najczęściej ktoś z rodziny do niego przyjedzie. Zazwyczaj, prawie na pewno, najczęściej, ale nie zawsze. Oczekiwanie, że „zawsze” jest nierealistyczne. To „nie zawsze” może się zdarzać całkiem często. I nie ma w tym nic złego. A nawet powinno się zdarzać, bo w wystarczająco dobrej rodzinie jest zgoda na to, by niektóre potrzeby zaspokajać poza jej granicami.

W niewystarczająco dobrej rodzinie natomiast nie ma wolności wyboru, bo istnieje szereg zasad, które uniemożliwiają tworzenie bliskich relacji na zewnątrz. „Nie kala się własnego gniazda”, „Brudów nie wynosimy z domu”, „Możesz ufać tylko nam” – to komunikaty, które często pojawiają się w takim układzie. Zwłaszcza dla nastoletnich dzieci wystarczająco dobra rodzina, czyli właśnie taka, która nie zamierza zaspokajać wszystkich potrzeb, jest ważna, bo stymuluje rozwój do sprawczości i samodzielności. Pozwala rozwinąć skrzydła. Wystarczająco dobra rodzina nie ma ambicji, by wystarczyć członkom za cały świat, ograniczać, oddzielać od innych relacji.

Więcej o systemach rodzinnych, komunikacji oraz dynamice w rodzinach w ROZMOWIE z psychologiem i psychoterapeutą Igorem Rotbergiem.

Fot. congerdesign / Pixabay

Matka, córka i wzajemne oczekiwania

Jest jedną z najważniejszych osób. Niezależnie, ile mamy lat, o ważnych sprawach mówimy matce. Z nadzieją, że wesprze, gdy składamy pozew o rozwód, zrozumie, gdy chcemy zmienić zawód, zaakceptuje nasze trudne wybory. Jednak wiele dojrzałych kobiet przyznaje, że w takich momentach czuły się przez matkę zawiedzione. Matka często widzi w córce dziecko, nawet, jeśli ono ma już 40 lat i wciąż chce ją wychowywać. A córka oczekuje od matki… bezwarunkowej akceptacji. W obu postawach tkwi pułapka. Jak w nią nie wpaść?  – mówi w WYWIADZIE Igor Rotberg, psycholog i psychoterapeuta.

Fot. pyou93 / Pixabay