Trauma – co się wtedy NIE wydarzyło

Photo by Filip Kominik on Unsplash

Na przyczynę traumy możemy spojrzeć jako na coś trudnego, przekraczającego, nadużywającego, co się wydarzyło i sprawiło, że w tamtym momencie nie mogliśmy w pełni zintegrować tego doświadczenia.

Ale możemy też spojrzeć na to jako na coś, co się NIE wydarzyło, a co było bardzo dla nas istotne. A co się nie wydarzyło? Być może bycie zaopiekowaną czy zaopiekowanym. Miłość kogoś bliskiego. Poczucie bycia zrozumianą czy zrozumianym. Ochronienie i obrona przed skrzywdzeniem. Akceptacja. Możliwość bycia sobą. Możliwość wyrażenia swoich potrzeb i uczuć. Wspieranie autonomii. Szacunek dla odmienności. Stabilność i przewidywalność więzi z najbliższymi….

I nie tylko ta pierwsza perspektywa, ale obie są ważne. Istotne bowiem jest nie tylko to, co się wydarzyło, ale również to, czego w tamtym momencie czy okresie zabrakło. W pracy psychoterapeutycznej obie perspektywy są do zauważenia, omówienia. Każda z nich wyznacza określony kierunek pracy. Obie wzajemnie się uzupełniają, stanowiąc ważny aspekt w leczeniu traumatycznego zranienia.

Autor: Igor Rotberg

Pop psychologia to nie psychologia – cz. 1

Rozpoczynam cykl „pop psychologia to nie psychologia”, w którym będę rozprawiać się z obiegowymi nieporozumieniami, co do terminów psychologicznych i sposób patrzenia na nie. Media społecznościowe przyczyniają się do wzrostu liczby treści, które oparte są na pop psychologicznych poradach. Publikowane tam posty mają często na celu udostępnianie ich i zachęcanie do kliknięć, wyświetleń i zakupów, a nie do budowania, czasami nieoczywistej i nie jednoznacznej, a momentami niewygodnej wiedzy na temat związany z psychologią. Oczywiście, na ogół niosą w sobie ziarna prawdy, jednak zazwyczaj zawierają również błędne wnioskowania, wyolbrzymienia czy uogólnienia.

Zatem zaczynam! Dzisiaj pierwsze kilka zdań, rozprawiających się z powszechnymi pop psychologicznymi stwierdzeniami (których celowo nie będę tutaj podawać, żeby nie powielać treści):

  • Smutek nie wymaga leczenia, a depresja to coś więcej niż bycie smutnym.
  • Nie każde nieprzyjemne doświadczenie jest traumatyczne i nie wszystkie trudności, których doświadczamy, wynikają z traumy.
  • Leczenie traumy wymaga czegoś więcej niż przytulania swojego wewnętrznego dziecka.
  • Nie wszyscy, z którymi się nie dogadujemy, są narcyzami, a nacyzm to nie to samo, co bycie podłym i egocentrycznym.

Image by Gerd Altmann from Pixabay

Fot. Gerd Altmann / Pixabay

Od dziedziczonych, przez dziecięce, po mikrotraumy

Co to jest trauma? Czy zespół stresu pourazowego musi wystąpić po każdym wydarzeniu traumatycznym? Czym jest przepracowanie traumy? Czy na pewno to, co nas nie zabije, to nas wzmocni? Czym są traumy dziecięce, a czym jest dziedziczenie traumy? Czy po wydarzeniu trudnym, kiedy rodzic widzi, że dziecko sobie świetnie radzi, to na pewno nie doświadcza traumy?

Na te i inne pytania odpowiadałem w podcaście prowadzonym przez Mikołaja Foksa.

Traumy - Mikołaj Foks 03

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.