Meltdown – gwałtowna reakcja emocjonalna

Meltdown to intensywna i gwałtowna reakcja emocjonalna występująca u osób w spektrum autyzmu, będąca odpowiedzią na przeciążenie sensoryczne, stres lub frustrację. U dorosłych może objawiać się subtelniej niż u dzieci i przybierać formę intensywnej werbalnej ekspresji, wycofania, płaczu, ucieczki z sytuacji lub autodestrukcyjnych myśli. Ponieważ wiele dorosłych osób nauczyło się maskowania, ich meltdowny bywają mniej widoczne, co jednak nie oznacza, że są mniej bolesne lub mniej wymagające wsparcia.

Psychologicznymi przyczynami meltdownu u osób dorosłych mogą być długotrwałe przeciążenie (tzw. „burnoutu autystycznego”) związane z presją społeczną, zawodową lub koniecznością dostosowania się do neurotypowych norm, przeciążenie sensoryczne (czyli nadmiar bodźców), frustracja wynikająca z braku wsparcia w pracy lub rodzinie czy też doświadczenie społecznego wykluczenia poprzez marginalizację lub brak akceptacji. Dorosłe osoby, które go doświadczają opisują często meltdown jako „utratę kotwicy” (mechanizmy radzenia sobie przestają działać). Niektórzy próbują znaleźć ulgę w intensywnym działaniu, inni – w ucieczce z sytuacji. Charakterystyczne jest to, że po meltdownie wiele osób odczuwa wstyd, szczególnie gdy reakcja miała miejsce w przestrzeni publicznej. Warto pamiętać, że meltdown pełni jednak ważną funkcję – pozwala na regulację układu nerwowego w sytuacji, gdy wszystkie inne sposoby zawiodły.

Jak radzić sobie z meldownem? Osoby dorosłe często ignorują pierwsze oznaki przeciążenia (takie jak narastający niepokój, drażliwość czy wycofanie), co zwiększa ryzyko nagłego wybuchu. Jeśli jednak rozumieją one swoje wzorce reakcji i znają czynniki wyzwalające, łatwiej im jest przewidywać meltdowny. Pomocne może tworzenie tzw. zestawów sensorycznych (np. słuchawek wygłuszających czy przedmiotów do stymulacji sensorycznej) oraz planowanie „stref regeneracyjnych” (zarówno w pracy, jak i w domu) przeznaczonych na wyciszenie. Warto wspierać osobę doświadczającą meltdownu przez uszanowanie jej autonomii i nienarzucanie rozwiązań i uspokajania na siłę (osoba ta bowiem potrzebuje czasu na wyregulowanie swojego układu nerwowego) Jeśli meltdown zdarza się w miejscu publicznym, warto pomóc osobie znaleźć spokojne i odosobnione miejsce, a po samym wydarzeniu warto zaoferować empatyczną rozmowę – ale dopiero wtedy, gdy osoba będzie na to gotowa.

Image by Franz Bachinger from Pixabay

Fot. Franz Bachinger / Pixabay

Dysleksja, dysortografia, dysgrafia, dyskalkulia

Takie zjawiska jak dysleksja, dysortografia, dysgrafia czy dyskalkulia, bywają często niezrozumiane i błędnie interpretowane jako wynik lenistwa lub braku staranności. Tymczasem są to realne trudności, wynikające z neuroatypowości, a z którymi codziennie zmagają się tysiące ludzi. Choć zdarzają się przypadki nadużywania diagnoz w celu uniknięcia negatywnych konsekwencji szkolnych porażek, warto pamiętać, że te zaburzenia wynikają z odmienności w funkcjonowaniu mózgu, a nie z charakteru osoby. Dlatego tak ważne jest zrozumienie ich natury i wyzwań, jakie niosą ze sobą.

Zaburzenia tego typu objawiają się na różne sposoby. Dysleksja utrudnia płynne czytanie, dysortografia prowadzi do błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad, dysgrafia wpływa na nieczytelność pisma, a dyskalkulia utrudnia rozwiązywanie nawet prostych problemów matematycznych. Na dalszym etapie życia, w środowisku akademickim czy zawodowym, trudności te mogą objawiać się problemami z przetwarzaniem tekstów, rozumieniem informacji czy komunikacją pisemną. Towarzyszą im dodatkowe wyzwania, takie jak problemy z koncentracją, zapamiętywaniem czy radzeniem sobie z presją informacji, co niejednokrotnie negatywnie wpływa na samoocenę i pewność siebie tych osób.

Mimo trudności, osoby z zaburzeniami dyslektycznymi mają także unikalne mocne strony. Dzięki myśleniu lateralnemu potrafią podchodzić do problemów w sposób nieszablonowy, łącząc kreatywność z umiejętnością myślenia obrazami. Te cechy sprawiają, że mogą odnosić sukcesy w takich dziedzinach jak projektowanie, grafika czy tworzenie innowacyjnych rozwiązań. Kluczem do pełnego wykorzystania ich potencjału jest zrozumienie, wsparcie i stworzenie środowiska sprzyjającego ich rozwojowi.

Image by expresswriters from Pixabay

Fot. expresswriters / Pixabay

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.