Dysleksja, dysortografia, dysgrafia, dyskalkulia

Takie zjawiska jak dysleksja, dysortografia, dysgrafia czy dyskalkulia, bywają często niezrozumiane i błędnie interpretowane jako wynik lenistwa lub braku staranności. Tymczasem są to realne trudności, wynikające z neuroatypowości, a z którymi codziennie zmagają się tysiące ludzi. Choć zdarzają się przypadki nadużywania diagnoz w celu uniknięcia negatywnych konsekwencji szkolnych porażek, warto pamiętać, że te zaburzenia wynikają z odmienności w funkcjonowaniu mózgu, a nie z charakteru osoby. Dlatego tak ważne jest zrozumienie ich natury i wyzwań, jakie niosą ze sobą.

Zaburzenia tego typu objawiają się na różne sposoby. Dysleksja utrudnia płynne czytanie, dysortografia prowadzi do błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad, dysgrafia wpływa na nieczytelność pisma, a dyskalkulia utrudnia rozwiązywanie nawet prostych problemów matematycznych. Na dalszym etapie życia, w środowisku akademickim czy zawodowym, trudności te mogą objawiać się problemami z przetwarzaniem tekstów, rozumieniem informacji czy komunikacją pisemną. Towarzyszą im dodatkowe wyzwania, takie jak problemy z koncentracją, zapamiętywaniem czy radzeniem sobie z presją informacji, co niejednokrotnie negatywnie wpływa na samoocenę i pewność siebie tych osób.

Mimo trudności, osoby z zaburzeniami dyslektycznymi mają także unikalne mocne strony. Dzięki myśleniu lateralnemu potrafią podchodzić do problemów w sposób nieszablonowy, łącząc kreatywność z umiejętnością myślenia obrazami. Te cechy sprawiają, że mogą odnosić sukcesy w takich dziedzinach jak projektowanie, grafika czy tworzenie innowacyjnych rozwiązań. Kluczem do pełnego wykorzystania ich potencjału jest zrozumienie, wsparcie i stworzenie środowiska sprzyjającego ich rozwojowi.

Image by expresswriters from Pixabay

Fot. expresswriters / Pixabay

Neuroatypowa trauma

Zapraszam Was do obejrzenia podcastu różnoPODOBNI, w którym – wraz z prowadzącym Bartoszem Jakimcem – przyglądamy się traumie i jej powiązaniu z neuroatypowością. To rozmowa, która porządkuje podstawy, ale też pokazuje niuanse. Bo trauma to nie samo wydarzenie – tylko to, jak zareagował na nie nasz układ nerwowy i psychika. To dlatego dla jednej osoby coś będzie „tylko trudne”, a dla innej stanie się doświadczeniem traumatycznym. Znaczenie ma wiek, zasoby, wsparcie i kontekst. Rozmawiamy o tym, jak trauma się objawia: od pobudzenia, przez dysocjację, aż po fragmentaryczną pamięć czy amnezję. I o tym, że nawet bardzo głośne, obiektywnie „duże” wydarzenia nie zawsze prowadzą do PTSD, podczas gdy pozornie „zwykłe” doświadczenia mogą przeciążyć układ nerwowy.

Dużo miejsca poświęcamy neuroatypowości. Temu, że osoby w spektrum autyzmu czy z ADHD mogą być bardziej narażone na doświadczenie traumy, m.in. przez trudności sensoryczne, społeczne, wykluczenie czy ciągłą krytykę. I że coś, co dla osób neurotypowych jest ledwo zauważalne, dla neuroatypowych może być realnym obciążeniem. Pojawia się też temat nakładania się objawów. Bo trauma i neuroatypowość mogą wyglądać podobnie: nadpobudliwość, problemy z koncentracją, trudności z regulacją emocji. A jednocześnie mogą współistnieć. To nie jest „albo–albo”. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby specjaliści widzieli różnice, ale też rozumieli, jak jedno wpływa na drugie.

To też rozmowa o tym, że trzeba uważać na uproszczenia i generalizacje. Nie wszystko jest traumą, ale jednocześnie pod wieloma trudnościami, z którymi pacjenci trafiają do gabinetu, trauma może się skrywać i to czasem zupełnie zaskakująco.

Całość rozmowy TUTAJ.