Psychoterapia par – odwaga spojrzenia w siebie

Psychoterapia par to często podróż przez ukryte warstwy wewnętrznego świata każdej osoby w związku. Partnerzy rzadko wiążą się ze sobą wyłącznie na poziomie świadomych decyzji. Często przyciąga ich do siebie to, co nieuświadomione – potrzeby, które nie zostały zaspokojone w dzieciństwie, tęsknoty za uznaniem, bezpieczeństwem czy bezwarunkową obecnością. Związek staje się miejscem, gdzie – niekiedy po cichu – rozgrywa się nadzieja na symboliczną naprawę dawnych zranień. Kiedy te nadzieje pozostają niespełnione, pojawia się frustracja, rozczarowanie i poczucie niezrozumienia. A przecież partner nie może i nie powinien stać się figurą matki czy ojca – choć bywa, że właśnie tego po cichu oczekujemy.

Proces terapeutyczny pary polega więc nie tylko na „naprawie relacji”, ale na głębszym rozumieniu, co każde z partnerów wnosi do tej wspólnej historii. Psychoterapia zaprasza do odkrycia, za czym tak naprawdę się tęskni, kiedy czuje się niezauważoną czy niezauważonym, niedocenioną czy niedocenionym, pomijaną czy pomijanym. Taka praca otwiera przestrzeń nie na oskarżenia, lecz na współczucie – wobec siebie i drugiej osoby. Bo zrozumienie tego, że nasza złość to często wyraz bólu niespełnionej potrzeby, pozwala nie atakować, ale opowiadać. Uczy, jak mówić z miejsca dojrzałości, a nie tylko reaktywności.

Związek nie jest po to, by uzdrowić nasze rany, ale może być miejscem, gdzie uczymy się widzieć je wspólnie – z uważnością i odpowiedzialnością. W terapii nie chodzi więc o to, by zmienić partnera. Chodzi o to, by każde z nas było gotowe zajrzeć w swoje wnętrze, wziąć odpowiedzialność za swoje reakcje i podjąć trud zmiany własnych wzorców. Relacja może się wtedy przekształcić – z pola walki w przestrzeń spotkania. Tam, gdzie wcześniej był mur, może pojawić się most. Ale nie buduje się go z żądań wobec drugiej osoby, tylko z odwagi spojrzenia w siebie.

Fot. Toa Heftiba / Unsplash

Usłyszeć potrzeby

Wiele koncepcji psychologicznych wskazuje na to, że umiejętność zaspokajania potrzeb jest jednym z kluczowych czynników osiągania przez nas dobrostanu. Wspiera również nasze zdrowie psychiczne. Słyszymy często, że nie tylko chodzi o słuchanie swoich potrzeb, ale też umiejętne ich zaspokajanie. Co to jednak znaczy w praktyce? Od czego zacząć albo na co zwracać uwagę? Czy wszyscy mamy te same potrzeby, czy też każdy z nas ma inne? A co z zaspokajaniem potrzeb innych ludzi? 

Zapraszam do obejrzenia webinaru Usłyszeć potrzeby – o życiu w kontakcie ze sobą i innymi, przeprowadzonego dla Poradni Latarnia. Opowiadałem w nim nie tylko o tym, czym są potrzeby i jak je rozpoznawać u siebie i innych ludzi, ale również o tym, jak mówić o swoich potrzebach i słuchać o potrzebach innych, jak radzić sobie w sytuacjach, kiedy potrzeby nie są zaspokojone oraz jak nie wpaść w pułapkę zaspokajania swoich potrzeb kosztem relacji z innymi ludźmi..

Usłyszeć potrzeby

Wystarczająco dobra rodzina

Idealna rodzina nie istnieje. Jest jednak wiele wystarczająco dobrych. Ten termin, stosowany przez terapeutę Donalda Winnicotta, odnosił się pierwotnie do matek. Ale z powodzeniem można rozszerzyć go na cały rodzinny układ. Co zatem oznacza on w odniesieniu do rodziny? Wystarczająco dobra rodzina to taka, która zaspokaja potrzeby jej członków częściej niż nie zaspokaja. Na przykład gdy ktoś chce, by ktoś inny go wysłuchał, to zazwyczaj to się stanie, jeśli poprosi. Gdy ktoś ma ochotę się przytulić, prawie na pewno ktoś go przytuli. A jeśli złapie na drodze gumę, najczęściej ktoś z rodziny do niego przyjedzie. Zazwyczaj, prawie na pewno, najczęściej, ale nie zawsze. Oczekiwanie, że „zawsze” jest nierealistyczne. To „nie zawsze” może się zdarzać całkiem często. I nie ma w tym nic złego. A nawet powinno się zdarzać, bo w wystarczająco dobrej rodzinie jest zgoda na to, by niektóre potrzeby zaspokajać poza jej granicami.

W niewystarczająco dobrej rodzinie natomiast nie ma wolności wyboru, bo istnieje szereg zasad, które uniemożliwiają tworzenie bliskich relacji na zewnątrz. „Nie kala się własnego gniazda”, „Brudów nie wynosimy z domu”, „Możesz ufać tylko nam” – to komunikaty, które często pojawiają się w takim układzie. Zwłaszcza dla nastoletnich dzieci wystarczająco dobra rodzina, czyli właśnie taka, która nie zamierza zaspokajać wszystkich potrzeb, jest ważna, bo stymuluje rozwój do sprawczości i samodzielności. Pozwala rozwinąć skrzydła. Wystarczająco dobra rodzina nie ma ambicji, by wystarczyć członkom za cały świat, ograniczać, oddzielać od innych relacji.

Więcej o systemach rodzinnych, komunikacji oraz dynamice w rodzinach w ROZMOWIE z psychologiem i psychoterapeutą Igorem Rotbergiem.

Fot. congerdesign / Pixabay