Czy ciało wie lepiej?

Czy faktycznie zawsze powinniśmy słuchać swojego ciała, bo „ciało wie lepiej”? To zdanie często pojawia się w języku rozwojowym i terapeutycznym. Jest w nim coś ważnego, ponieważ wielu ludzi przez lata uczyło się odcinać od ciała, ignorować napięcie, nie zwracać uwagi na zmęczenie czy emocje odczuwane somatycznie. Odzyskiwanie kontaktu z ciałem bywa więc ważnym elementem zdrowienia. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zaczynamy traktować ciało jak nieomylne źródło prawdy, któremu wystarczy się podporządkować, aby nasze życie stało się lepsze.

Ciało wysyła sygnały, ale to my nadajemy im znaczenie. Napięcie w brzuchu może oznaczać bardzo różne rzeczy. To może być lęk przed bliskością, pobudzenie przed czymś ważnym, zwykły głód albo ślad wcześniejszych doświadczeń, który uaktywnia się w nowej sytuacji. U osób z silnym schematem opuszczenia przyspieszone bicie serca po braku odpowiedzi na wiadomość łatwo może zostać odczytane jako zapowiedź odrzucenia. Z kolei przy schemacie wstydu napięcie w ciele przed zabraniem głosu może zostać uznane za dowód własnej nieadekwatności. W takich momentach nie tyle podążamy za „mądrością ciała”, ile za utrwaloną interpretacją, którą nasz układ nerwowy kiedyś uznał za konieczną do przetrwania.

Nie chodzi więc o to, żeby ciała nie słuchać. Chodzi raczej o to, żeby nie traktować pierwszej interpretacji doznań z ciała jako ostatecznej prawdy. Sygnał somatyczny może być zaproszeniem do zatrzymania się i sprawdzenia, co się dzieje, zwrócenia uwagę na to, co jest dla ważne. Tak, ciało często mówi pierwsze, ale nie zawsze mówi całymi zdaniami. Dlatego dopiero refleksja, kontekst, osobista historia, aktualne fakty oraz zdolność do mentalizacji pomagają nam sprawdzić, co ten sygnał naprawdę może znaczyć. Kontakt z ciałem jest bardzo ważny. Jednak zdrowienie nie polega wyłącznie na tym, żeby czuć więcej. Polega także na tym, żeby coraz trafniej rozumieć to, co czujemy.

Fot. David Todd McCarty / Unsplash