Psychologia Współczesna

Igor Rotberg

Menu

Przeskocz do treści
  • Strona główna
  • PUBLIKACJE
    • Książki i publikacje naukowe
    • Artykuły
    • Rozmowy o współczesności
    • Porcja wiedzy
  • PSYCHOTERAPIA
    • Kwalifikacje
    • Zakres usług
    • Cennik
    • Psychoterapia online
  • DLA TERAPEUTÓW
    • Oferta dla terapeutów
    • Cennik
  • SZKOLENIA
  • WEBINARY, PODCASTY
  • WYKŁADY
  • MEDIA
    • Telewizja
    • Radio
    • Prasa
    • Internet
  • O autorze
  • Numer konta
  • Kontakt

Kwalifikacje

Podziel się:

  • Udostępnij na X (Otwiera się w nowym oknie) X
  • Udostępnij w serwisie Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
Lubię Wczytywanie…
Czy faktycznie zawsze powinniśmy słuchać swojego ciała, bo „ciało wie lepiej”? To zdanie często pojawia się w języku rozwojowym i terapeutycznym. Jest w nim coś ważnego, ponieważ wielu ludzi przez lata uczyło się odcinać od ciała, ignorować napięcie, nie zwracać uwagi na zmęczenie czy emocje odczuwane somatycznie. Odzyskiwanie kontaktu z ciałem bywa więc ważnym elementem zdrowienia. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zaczynamy traktować ciało jak nieomylne źródło prawdy, któremu wystarczy się podporządkować, aby nasze życie stało się lepsze. Kochać to znaczy być gotowym na pewną niewygodę. Nie w sensie poświęcania siebie, rezygnowania z granic czy znoszenia tego, co rani. Raczej w sensie zgody na to, że bliskość nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy mamy na nią siłę, przestrzeń i idealnie uporządkowany stan emocjonalny. Bywa, że przejawia się w zatrzymaniu się przy drugiej osobie mimo własnego zmęczenia. Innym razem w podjęciu kolejnej próby porozumienia, kiedy wcześniejsze rozmowy nie przyniosły oczekiwanego efektu. Czasem oznacza świadome wybranie zaangażowania zamiast odruchowego odsunięcia się od siebie, nawet jeśli to drugie wydaje się prostsze. Jednym z fundamentów bliskości jest responsywność, czyli gotowość do tego, by zobaczyć drugą osobę nie tylko wtedy, kiedy jest spokojna, miła i łatwa w kontakcie, lecz także wtedy, kiedy jest poruszona, pogubiona, napięta albo przestraszona. Wiele osób wchodzi w relację z cichym oczekiwaniem, że dobra miłość powinna przypominać trwały stan entuzjazmu. Ma być lekko, zgodnie, intensywnie, bez większego tarcia. A kiedy pojawia się różnica, ambiwalencja, rozczarowanie albo zwykły dyskomfort codzienności, łatwo pomyśleć: „to chyba nie to”. Tymczasem bycie z kimś nie oznacza ciągłego potwierdzania, że „dobrze wybraliśmy”. Oznacza raczej gotowość do tego, żeby nie każdą niezgodność traktować jak dowód pomyłki. Dziękuję wszystkim osobom, które były obecne podczas mojego wystąpienia „Relacja, która leczy: praca terapeutyczna z zaburzeniami osobowości” na Ogólnopolskim Kongresie Psychologów i Psychoterapeutów „Nowoczesne myślenie o terapii – relacje, trauma, osobowość. Aktualne wyzwania w pracy psychologa i psychoterapeuty”. To było dla mnie ważne spotkanie, bo dotyczyło obszaru, w którym psychoterapia szczególnie wyraźnie pokazuje swoją złożoność. Cieszę się, że mogłem podzielić się refleksjami i doświadczeniami klinicznymi.

Najnowsze wpisy

  • Czy ciało wie lepiej?
  • Miłość to gotowość na pewną niewygodę
  • Lęk przed odrzuceniem
  • Miłość nie usuwa różnic
  • Relacja w zaburzeniach osobowości

Liczba odwiedzających

  • 468 341 odwiedzin
Blog na WordPress.com. Autor motywu: WordPress.com.
Prywatność i pliki cookies: Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Kontynuując przeglądanie tej witryny, zgadzasz się na ich użycie. Aby dowiedzieć się więcej, a także jak kontrolować pliki cookies, przejdź na tą stronę: Polityka cookies
  • Subskrybuj Zapisan/y/a
    • Psychologia Współczesna
    • Dołącz do 54 pozostałych subskrybentów
    • Masz już konto na WordPress.com? Zaloguj się teraz.
    • Psychologia Współczesna
    • Subskrybuj Zapisan/y/a
    • Zarejestruj się
    • Zaloguj się
    • Kopiuj skrócony odnośnik
    • Zgłoś nieodpowiednią treść
    • Zobacz wpis w Czytniku
    • Zarządzaj subskrypcjami
    • Zwiń ten panel
%d